Moczary, Forelithe 2002, nr 133

 

 

Wiosenna pogoda zaskoczyła w tym roku chyba wszystkich. Takiego słońca na początku elfiego roku nie pamiętali najstarsi nawet hobbici. Co prawda zawsze mówiło się na Moczarach, że z „nowym elfem przyjdzie pogoda”, ale różnie z tym bywało... W każdym razie wszyscy się cieszyli z niespodzianki jaką zgotowała im natura i korzystali z niej jak tylko potrafili...

I tak pewnego sobotniego popołudnia Maggotowie wpadli na pomysł, by wybrać się swoją dwukółką na dłuższą wycieczkę poza Shire. Długo zastanawiali nad celem podróży, ale z pomocą przyszły im stare kroniki, które niegdyś przeglądali w ratuszu Michel Delving.

- Chętnie zobaczymy Mroczną Puszczę – postanowił Frodo.

- A ja chcę obejrzeć ruiny zamku Czarnoksiężnika – dodała Stokrotka.

Postanowili więc jechać, a jako że w dwukółce zostały jeszcze dwa wolne miejsca, przypomnieli sobie o Tomie i Nifrodel, którzy również wspominali, że chętnie podążyliby szlakiem Bilba Bagginsa.

Niedzielny ranek okazał się wyjątkowo słoneczny, ale niestety nie wolny od przykrych niespodzianek. Okazało się, że Eirien musi zostać w domu i na wycieczkę pojadą jedynie hobbici w towarzystwie elfki. Droga do Mrocznej Puszczy wiodła wygodnym gościńcem, więc podróż minęła szybko i wkrótce dwukółka stanęła wśród ogromnych drzew. Las przywitał wędrowców jaskrawą zielenią liści brzóz i buków. – Czuję się prawie jak w Lorien – stwierdziła Nifrodel i chyba nie było w tym przesady skoro zdumieni Frodo z Tomem nie potrafili z zachwytu wyksztusić nawet słowa. Delikatne promyki słońca wyzierały spomiędzy koron drzew i oświetlały najbardziej odległe zakamarki leśnego runa. I wydawało się, że już nic nie jest w stanie ich zaskoczyć, gdy nagle ujrzeli coś niesamowitego – ruiny zamku. Jak ta budowla znalazła się w samym środku lasu? Czy zbudowali ją elfowie czy może dawni królowie? Pozostaje to do dziś tajemnicą. W każdym razie elfka zachwycała się zarówno zamkiem jak i drzewami, a biegła tak szybko, że dwójka niemrawych hobbitów nie mogła jej dotrzymać kroku. Czas jednak płynął nieubłaganie i pora była najwyższa, by ruszyć dalej. Cóż jednak zrobić skoro wszystkie ścieżki wokół wydają się takie same? Ale przecież z elfem nikt jeszcze się nie zgubiłJ. O tym jak nasi wędrowcy trafili z powrotem, odszukali zamek Czarnoksiężnika i wyrwali się z rąk podstępnego smoka opowiemy już innym razem.

Historię tę spisali dla Was

Tom Goold, Nifrodel i Frodo Maggot

 

 

Jeszcze raz to samo, ale trochę inaczej