Moczary, Winterfilth 2000, nr 116/117

 

 

Dziwi Was zapewne ta niezwykła numeracja. W zeszłym miesiącu nie znaleźliście naszej zwyczajowej relacji z Bucklandu, nieprawdaż? Wszystkiemu zawiniły siostrzenice Froda... Ale zacznijmy od początku.

Dwa lata temu, podczas wizyty w pałacach Ereboru (o, cała ta wyprawa do Dzikich Krajów to osobna, bardzo ciekawa historia!), Frodo i Tom spotkali słynnego kronikarza królestw krasnoludzkich – Radswida[1]. Radswid jest w prostej linii potomkiem Óina, brata słynnego Gimlego z Trzeciej Ery. Oprócz wielkiej wiedzy o krasnoludzkich starożytnościach, Radswid jest też zapalonym kaligrafem i językoznawcą (zna nawet pismo Rúmila!). Przechowuje on w swej podziemnej pracowni stare receptury tuszów i atramentów – potrafi też pozyskać tajemniczy atrament księżycowy. Niektórzy mówią nawet, że Radswid wszedł w konszachty z Człowiekiem z Księżyca (co oczywiście jest mało prawdopodobne). Gdy o określonej porze, w odpowiedniej fazie księżyca zapiszesz coś takim atramentem (musisz też użyć specjalnego srebrnego krasnoludzkiego pióra), to napis staje się niewidzialny aż do czasu, gdy układ księżyca względem ziemi powtórzy się o tej samej porze roku i dnia[2]. Musisz wtedy spojrzeć na kartkę pod księżyc a ujrzysz to, co niegdyś na niej zapisano (nie muszę dodawać, że taka okazja zdarza się bardzo rzadko, raz na dziesiątki lat).

Frodo otrzymał od Radswida buteleczkę tego drogocennego atramentu oraz piękne srebrne pióro – wspaniały dar był aktem wielkiej hojności, bo atrament taki w Umbarze, na dalekim Południu osiąga zawrotne ceny. Frodo przechowuje różne mathomy i inne szpargały w wielkiej szufladzie swego biurka. Tam też delikatnie wsunął buteleczkę i pióro owinięte w jedwab znad morza Rhún.

Kiedy miesiąc temu odwiedziła Froda jego siostra, Rozamunda Gamgee z Michel Delving i jej małe córeczki – bliźniaczki Prymulka i Pervinka, Frodo porzucił na kilka dni interesującą pracę – tłumaczenie Valaquenty na Wspólną Mowę. Zasunął szufladę i oddał się urokom życia na łonie rodziny. Wraz ze Stokrotką zajął się gośćmi, nie pomijając okazji wysłuchania wszystkich szczegółów o wyborach nowego Burmistrza Shire'u (został nim na kolejną kadencję tłuściutki Adalgrim Bitterbeer – wbrew nazwisku słodziutki, jak cukierki z Wielkiego Jarmarku w Michel Delving).

Dziewczynki buszowały po wielkim domostwie Maggotów, bo uznały Bamfurlong za doskonałe miejsce do zabawy w chowanego. Ale chyba najbardziej podobało im się w gabinecie Froda – ile tam starych książek z ręcznie malowanymi ilustracjami, ile archiwalnych numerów Shire Evening Star, Gwaihira i Simbelmynë, nie mówiąc o kolorowym Miesięczniku Bucklandu... No i ta szuflada! (Frodo oczywiście o niczym nie wiedział).

   

 

Gdy Rozamunda wyjechała do stolicy, Frodo wrócił wreszcie do swoich naglących prac. Tom Goold przypomniał mu właśnie o zbliżającym się terminie nowych Wiadomości Bucklandu i Maggot zasiadł do opisania swoich wakacyjnych podróży. Pisał o trollu, który przestraszył Stokrotkę w Trollstairs w Górach Mglistych, o spotkaniu z Ingwarem z Esgaroth, o elfach z Wielkiej Zielonej Puszczy. Nie zauważył, że atrament, którym pisze jest jakiś dziwny, że srebrzy się przedziwnie. Gotowy tekst włożył Frodo do koperty i wysłał do Rakina, który w Bucklandzie zajmuje się ostatnio drukiem czasopism i książek. Gdy składano do druku nowy numer Miesięcznika Bucklandu otwarto list od Froda Maggota... Ojej! W środku znaleziono tylko pustą kartkę.

Później wszystko się wyjaśniło. Prymulka i Pervinka podczas zabawy wylały atrament Froda za okno. Przestraszone, poszukały nowej buteleczki w szufladzie i znalazły prezent Radswida. Wlały zawartość do starego kałamarza i wymknęły się cichutko z gabinetu...

Frodo już się nie gniewa. Szkoda tylko, że zniknął również tekst jego Opowieści o Valarach. Będzie można go ponownie odczytać za 68 lat.

Spisali dla Was 

Frodo Maggot i Tom Goold

 

 

 

 

Jeszcze raz to samo, ale trochę inaczej

 

 

* Zapraszamy na kolejne spotkanie Sekcji Tolkienowskiej Parmadili, które odbędzie się we wtorek 5 grudnia 2000. Spotykamy się jak zwykle w siedzibie Klubu (przy ulicy Pocztowej 16 w Katowicach) między 17 a 17.30. Postaramy się aby spotkania odbywały się regularnie w każdy pierwszy wtorek miesiąca. O dokładnych terminach informować będziemy na łamach Miesięcznika, naszej stronie internetowej http://www.parmadili.w.pl oraz na tablicy ogłoszeń w Klubie.

* Można jeszcze kupić Słownik Sindarinu (na podstawie książek JRR Tolkiena, 1950 haseł, format A4, twarda lub miękka okładka). Przyda się on nie tylko tolkienistom, ale również mistrzom gier fabularnych, którzy dbają o realizm odgrywanego świata. Informacje pod telefonem 299 63 56 lub internetem pod adresem galadhorn@inetia.pl . Nakład na wyczerpaniu!

* Zapraszamy na stronę internetową Niezapominki. Znajdziecie tam m.in. aktualności tolkienowskie, informacje o Sekcji, pełne wersje utworów Tolkiena i wiele innych atrakcji. Przypominamy również, że wciąż można nabyć Gwaihira 2000 – szczegóły na stronie.

* Rozpoczynamy przygotowania do wydania Gwaihira 2001. Czekamy na wasze wiersze, artykuły i rysunki do 1 marca 2001. Pismo powinno się ukazać w czasie Polconu 2001 w Katowicach.

* Wojciech Kilar nie napisze muzyki do filmowego Władcy Pierścienia. Kompozytor nie chce komentować tego faktu, ale jak podaje prasa na przeszkodzie stanęli wszechwładni producenci, którzy narzucili reżyserowi Howarda Shore’a. Skomponował on m.in. muzykę do Milczenia owiec, filmów Cronenberga oraz The Cell.

* Tanie książki Tolkiena? A jednak. W katowickiej księgarnii z tanią książką w DH Ślązak można kupić Księgę zaginionych opowieści oraz Ostatnie legendy Śródziemia. Są to ilustrowane edycje wydawnictwa Atlantis, które po obniżce ceny kosztują 35 zł za książkę.

* Nasza Sekcja przygotowuje blok tolkienowski Polconu 2001. Już dziś zapowiadamy wiele atrakcyjnych prelekcji i paneli dyskusyjnych, a także bardzo bogaty blok filmowy.

 

przygotowali Tomasz Gubała & Ryszard Derdziński



[1] Patrz Völuspá (Wieszczba Wolwy) [w:] Edda poetycka, str. 6, w. 12.

[2] Pisze o tym Bilbo Baggins w książce Hobbit, str. 46.