Moczary, Blotmath 1999, nr 106

 

 

Tegoroczne lato było niezwykle ciepłe i długie. Nikt w Shire nie spodziewał się, że jeszcze w połowie miesiąca Winterfilth będzie można urządzać pikniki i cieszyć się wspaniałą pogodą, gdy według kalendarzy powinna zapanować szaruga. Nic więc dziwnego, iż Frodo Maggot, pomny wspaniałych chwil spędzonych w uroczym Leśnym Zakątku u Melinir, zatęsknił za swą rodzinną farmą Bamfurlong. Jak pomyślał, tak i uczynił. Nie zdziwił się więc Tom, gdy rankiem 11 dnia Winterfilth, pod jego norkę zajechał Pan Maggot w towarzystwie Panny Daisy i zaprosił zaspanego jeszcze hobbita na wspólną wycieczkę.

 

Podróż trwała długo, lecz obfitowała w wiele przygód. Już na samym początku na trakt wbiegła spłoszona sarna i Frodo tylko cudem uniknął zderzenia, w ostatniej wyprowadzając dwukółkę na drogę. Z kolei, gdy zwiedzaliśmy Bree (zboczywszy nieco z trasy) okazało się, że miejscowe księgozbiory i muzea udostępniane są wyłącznie w... niedziele. Uprzejmy urzędnik wyjaśnił, że to normalna praktyka, wyrażając przy tym szczere zdumienie, iż w Shire może być inaczej... No cóż, ci dziwacy z Bree zawsze wszystko robili na odwrót – zgodnie stwierdziliśmy. Następnym punktem podróży stała się więc chata Beorna, starego znajomego rodziny Maggotów. Niestety, gdy dojechaliśmy na miejsce, zamiast wspaniałych uli Beorna zobaczyliśmy zamknięte okiennice i wiadomość: „Musiałem wyjechać. Wrócę za tydzień. Czujcie się jak u siebie w domu – Beorn”. No cóż, nie zobaczymy Beorna – pomyśleliśmy ze smutkiem, ale weszliśmy do środka. Tu zaś naszym oczom ukazał się wspaniały księgozbiór. Czego tu nie było. Pradawne księgi hobbickich imion, unikalne kopie Czerwonej Księgi, a nawet archiwalne numery Głosu z Moczarów. Długo więc siedzieliśmy przeglądając coraz to inne woluminy i dziejopisy. Czas jednak mijał nieubłaganie, a my wciąż byliśmy daleko od Bamfurlong.

 

I tak znów znaleźliśmy się na głównym gościńcu. Podróż trwała długo, a trójka hobbitów była już coraz bardziej zmęczona. Daisy nawet zasnęła, gdy Frodo opowiadał Tomowi starą legendę. Była to historia o starym cmentarzysku goblinów, które kiedyś zapuściły się w te rejony. Z radością znów wjechaliśmy do Bucklandu i przeprawiwszy się przez Brandywinę - w tym miejscu bardzo szeroką - stanęliśmy na jej drugim brzegu. Jechaliśmy teraz wzdłuż Grobli, by po kilkunastu minutach wjechać w długą alejkę. Nareszcie, byliśmy u celu. Poszli dróżką i wkrótce ukazała im się wśród drzew słomiana strzecha dużego domu i budynki gospodarcze (...) farma była porządnie zbudowana z cegieł i otoczona wysokim murem. Szeroka drewniana brama widniała na końcu dróżki[1]. W istocie była to słynna farma Maggota - Bamfurlong.

 

Podczas gdy gospodarz oprowadzał Toma po farmie, Daisy przygotowywała słynny przysmak Maggotów – potrawkę z pieczarek. Obiad był wspaniały, a potrawka Maggotów jeszcze raz okazała się nie do pobicia! Potem rozmawialiśmy o nowych porządkach w Shire, dziejach hobbickich dziejopisów i czytaliśmy najnowszy numer Bilbowego Gwaihirzątka, dopiero co wydany we wspólnej mowie. Po odpoczynku Frodo zaproponował spacer do lasu, gdzie jak twierdzi są jeszcze magiczne miejsca i można spotkać Elfy. Zanim zdążyliśmy wyruszyć do furtki podbiegł Bryś, zwabiony zapewne resztkami hobbickiego jadła. Pies szybko zaprzyjaźnił się z Daisy i nasza czwórka - z niesfornym Brysiem na czele - udała się w kierunku drzew. Po chwili jednak pies tak jak się pojawił, tak zniknął – okazało się, że należy on do Pani Goodbottle, sąsiadki Maggotów, która szukała go całe popołudnie. Tak więc w trójkę weszliśmy do Zaczarowanego Lasu, a po kilkunastu minutach doszliśmy do jego środkowej części, gdzie znajduje się słynna w okolicy Zajęcza Kotlinka. Niestety zająców tym razem nie było, Elfów także. Było już późno i musieliśmy pożegnać gościnną farmę, by wyruszyć w drogę powrotną.  Po kilku godzinach zmęczeni, lecz uradowani dotarliśmy do naszych norek. Długo potem wspominaliśmy jeszcze miłe chwile spędzone na Bamfurlong.

 

Tymczasem w ostatni wtorek miesiąca znów spotkaliśmy się w gronie Parmadilich. I było to nawet spotkanie podwójne, bowiem za pierwszym razem przyszli jedynie Elirena, Hanna, Marigold i Tom, gdyż Froda i Bilba zatrzymały ważne sprawy. Za tydzień było nas więcej. Oprócz Froda i Marigold zjawili się również Melinir oraz Laisar  z małżonką, a nawet Daisy, znalazłszy dla nas chwilkę. Jak to hobbici, rozmawialiśmy o wszystkim, ale przede wszystkim o nowych numerach dziejopisów Gwaihira i Simbelmynë oraz – uwaga – nowym numerze wskrzeszonego Gwaihirzęcia. Ten ostatni dziejopis obiecał przygotować już wkrótce Laisar. Czas minął tak szybko, że nawet nie spostrzegliśmy się gdy trzeba było wracać do domów. Pożegnaliśmy się jednak z nadzieją rychłego spotkania. Wszak jak widać i w Bucklebury nie brakuje Przyjaciół Elfów.

Historię tę spisali dla Was kronikarze Bucklandu

 

Tom Goold i Frodo Maggot

 

 

 

Jeszcze raz to samo, ale trochę inaczej

 

 

* W ostatni wtorek października oraz wyjątkowo  2 listopada spotkaliśmy się ponownie w gronie Sekcji Tolkienowskiej. Oba spotkania zdominowały właściwie dwa tematy: nowe numery naszych fanzinów (Gwaihira, Gwaihirzęcia oraz Simbelmynë) oraz film Władca Pierścieni, do którego zdjęcia rozpoczęły się właśnie w Nowej Zelandii. Pojawiły się już pierwsze przecieki z planu filmowego (m.in. zdjęcia dekoracji Bree), ale najbardziej zelektryzowała nas sensacyjna wręcz wiadomość. Muzykę do filmu napisze, nasz krajan rodem z Katowic, wspaniały polski kompozytor – Wojciech Kilar! Jest to jedyna osoba w Polsce, która posiada scenariusz filmu, ale oczywiście zobowiązany jest on do zachowania ścisłej tajemnicy. Zapewnił jednak, że muzykę komponować będzie w Katowicach!

Oprócz tego jak zwykle prezentowaliśmy nowe rysunki, artykuły i zastanawialiśmy się jak udoskonalić nasze cykliczne spotkania.

Termin kolejnego spotkania to tym razem 23 LISTOPADA 1999 (przedostatni wtorek miesiąca!). O godz. 17.30 spotkamy się w Klubie, a potem przed 18.00 przejdziemy do kawiarni ART  CAFE na herbatę, kawę itp. Jak zwykle wszystkich serdecznie zapraszamy!

* Zakończył się właśnie pierwszy z etapów edycji Gwaihira. Zebraliśmy teksty, wiersze i rysunki, za które serdecznie wszystkim dziękujemy! Teraz pozostaje już tylko praca redaktorska, skład oraz oddanie pisma do druku. Gwaihir ukaże się więc najprawdopodobniej zgodnie z planem tj. na przełomie grudnia i stycznia. Każdy kto pragnie kupić nasz magazyn powinien z wyprzedzeniem złożyć zamówienie. Z racji tego, że nakład będzie ograniczony mogą wystąpić trudności z zakupem pisma później. Zamówienia przyjmujemy bezpośrednio w Klubie oraz telefonicznie Rysiek Derdziński (0-32) 299-63-56, a także e-mailem Tomek Gubała: tgubala@figaro.ae.katowice.pl

 

przygotowali TG & FM

 



[1] Z J.R.R. Tolkien „Drużyna Pierścienia” w tłumaczeniu Marii Skibniewskiej