|
Tegoroczne
lato było niezwykle ciepłe i długie. Nikt w Shire nie spodziewał się, że
jeszcze w połowie miesiąca Winterfilth będzie można urządzać pikniki i cieszyć
się wspaniałą pogodą, gdy według kalendarzy powinna zapanować szaruga. Nic więc
dziwnego, iż Frodo Maggot, pomny wspaniałych chwil spędzonych w uroczym Leśnym
Zakątku u Melinir, zatęsknił za swą rodzinną farmą Bamfurlong. Jak pomyślał,
tak i uczynił. Nie zdziwił się więc Tom, gdy rankiem 11 dnia Winterfilth, pod
jego norkę zajechał Pan Maggot w towarzystwie Panny Daisy i zaprosił zaspanego
jeszcze hobbita na wspólną wycieczkę.
Podróż
trwała długo, lecz obfitowała w wiele przygód. Już na samym początku na trakt wbiegła
spłoszona sarna i Frodo tylko cudem uniknął zderzenia, w ostatniej
wyprowadzając dwukółkę na drogę. Z kolei, gdy zwiedzaliśmy Bree (zboczywszy
nieco z trasy) okazało się, że miejscowe księgozbiory i muzea udostępniane są
wyłącznie w... niedziele. Uprzejmy urzędnik wyjaśnił, że to normalna praktyka,
wyrażając przy tym szczere zdumienie, iż w Shire może być inaczej... No cóż, ci
dziwacy z Bree zawsze wszystko robili na odwrót – zgodnie stwierdziliśmy.
Następnym punktem podróży stała się więc chata Beorna, starego znajomego
rodziny Maggotów. Niestety, gdy dojechaliśmy na miejsce, zamiast wspaniałych
uli Beorna zobaczyliśmy zamknięte okiennice i wiadomość: „Musiałem wyjechać.
Wrócę za tydzień. Czujcie się jak u siebie w domu – Beorn”. No cóż, nie zobaczymy
Beorna – pomyśleliśmy ze smutkiem, ale weszliśmy do środka. Tu zaś naszym oczom
ukazał się wspaniały księgozbiór. Czego tu nie było. Pradawne księgi hobbickich
imion, unikalne kopie Czerwonej Księgi,
a nawet archiwalne numery Głosu z
Moczarów. Długo więc siedzieliśmy przeglądając coraz to inne woluminy i
dziejopisy. Czas jednak mijał nieubłaganie, a my wciąż byliśmy daleko od
Bamfurlong.
I tak
znów znaleźliśmy się na głównym gościńcu. Podróż trwała długo, a trójka
hobbitów była już coraz bardziej zmęczona. Daisy nawet zasnęła, gdy Frodo
opowiadał Tomowi starą legendę. Była to historia o starym cmentarzysku
goblinów, które kiedyś zapuściły się w te rejony. Z radością znów wjechaliśmy
do Bucklandu i przeprawiwszy się przez Brandywinę - w tym miejscu bardzo
szeroką - stanęliśmy na jej drugim brzegu. Jechaliśmy teraz wzdłuż Grobli, by
po kilkunastu minutach wjechać w długą alejkę. Nareszcie, byliśmy u celu. Poszli dróżką i wkrótce ukazała im się wśród
drzew słomiana strzecha dużego domu i budynki gospodarcze (...) farma była
porządnie zbudowana z cegieł i otoczona wysokim murem. Szeroka drewniana brama
widniała na końcu dróżki[1].
W istocie była to słynna farma Maggota - Bamfurlong.
Podczas
gdy gospodarz oprowadzał Toma po farmie, Daisy przygotowywała słynny przysmak
Maggotów – potrawkę z pieczarek. Obiad był wspaniały, a potrawka Maggotów
jeszcze raz okazała się nie do pobicia! Potem rozmawialiśmy o nowych porządkach
w Shire, dziejach hobbickich dziejopisów i czytaliśmy najnowszy numer Bilbowego
Gwaihirzątka, dopiero co wydany we
wspólnej mowie. Po odpoczynku Frodo zaproponował spacer do lasu, gdzie jak
twierdzi są jeszcze magiczne miejsca i można spotkać Elfy. Zanim zdążyliśmy
wyruszyć do furtki podbiegł Bryś, zwabiony zapewne resztkami hobbickiego jadła.
Pies szybko zaprzyjaźnił się z Daisy i nasza czwórka - z niesfornym Brysiem na
czele - udała się w kierunku drzew. Po chwili jednak pies tak jak się pojawił,
tak zniknął – okazało się, że należy on do Pani Goodbottle, sąsiadki Maggotów,
która szukała go całe popołudnie. Tak więc w trójkę weszliśmy do Zaczarowanego
Lasu, a po kilkunastu minutach doszliśmy do jego środkowej części, gdzie
znajduje się słynna w okolicy Zajęcza Kotlinka. Niestety zająców tym razem nie
było, Elfów także. Było już późno i musieliśmy pożegnać gościnną farmę, by
wyruszyć w drogę powrotną. Po
kilku godzinach zmęczeni, lecz uradowani dotarliśmy do naszych norek. Długo
potem wspominaliśmy jeszcze miłe chwile spędzone na Bamfurlong.
Tymczasem
w ostatni wtorek miesiąca znów spotkaliśmy się w gronie Parmadilich. I było to
nawet spotkanie podwójne, bowiem za pierwszym razem przyszli jedynie Elirena,
Hanna, Marigold i Tom, gdyż Froda i Bilba zatrzymały ważne sprawy. Za tydzień
było nas więcej. Oprócz Froda i Marigold zjawili się również Melinir oraz
Laisar z małżonką, a nawet Daisy,
znalazłszy dla nas chwilkę. Jak to hobbici, rozmawialiśmy o wszystkim, ale
przede wszystkim o nowych numerach dziejopisów Gwaihira i Simbelmynë
oraz – uwaga – nowym numerze wskrzeszonego Gwaihirzęcia.
Ten ostatni dziejopis obiecał przygotować już wkrótce Laisar. Czas minął tak
szybko, że nawet nie spostrzegliśmy się gdy trzeba było wracać do domów.
Pożegnaliśmy się jednak z nadzieją rychłego spotkania. Wszak jak widać i w
Bucklebury nie brakuje Przyjaciół Elfów.
Historię
tę spisali dla Was kronikarze Bucklandu
Tom
Goold i Frodo Maggot
|
*
W ostatni
wtorek października oraz wyjątkowo 2 listopada spotkaliśmy się ponownie w gronie Sekcji
Tolkienowskiej. Oba
spotkania zdominowały właściwie dwa tematy: nowe numery naszych fanzinów (Gwaihira, Gwaihirzęcia oraz Simbelmynë)
oraz film Władca Pierścieni, do
którego zdjęcia rozpoczęły się właśnie w Nowej Zelandii. Pojawiły się już
pierwsze przecieki z planu filmowego (m.in. zdjęcia dekoracji Bree), ale
najbardziej zelektryzowała nas sensacyjna wręcz wiadomość. Muzykę do filmu
napisze, nasz krajan rodem z Katowic, wspaniały polski kompozytor – Wojciech
Kilar! Jest to jedyna osoba w Polsce, która posiada scenariusz filmu, ale
oczywiście zobowiązany jest on do zachowania ścisłej tajemnicy. Zapewnił
jednak, że muzykę komponować będzie w Katowicach!
Oprócz
tego jak zwykle prezentowaliśmy nowe rysunki, artykuły i zastanawialiśmy się
jak udoskonalić nasze cykliczne spotkania.
Termin
kolejnego spotkania to tym razem 23 LISTOPADA 1999 (przedostatni wtorek
miesiąca!). O godz. 17.30 spotkamy się w Klubie, a potem przed 18.00
przejdziemy do kawiarni ART CAFE
na herbatę, kawę itp. Jak zwykle wszystkich serdecznie zapraszamy!
*
Zakończył
się właśnie pierwszy z etapów edycji
Gwaihira. Zebraliśmy teksty, wiersze i rysunki, za które serdecznie
wszystkim dziękujemy! Teraz pozostaje już tylko praca redaktorska, skład oraz
oddanie pisma do druku. Gwaihir ukaże
się więc najprawdopodobniej zgodnie z planem tj. na przełomie grudnia i
stycznia. Każdy kto pragnie kupić nasz magazyn powinien z wyprzedzeniem złożyć
zamówienie. Z racji tego, że nakład będzie ograniczony mogą wystąpić trudności
z zakupem pisma później. Zamówienia przyjmujemy bezpośrednio w Klubie oraz telefonicznie
Rysiek Derdziński (0-32) 299-63-56, a także e-mailem Tomek Gubała: tgubala@figaro.ae.katowice.pl
przygotowali
TG & FM
|