Moczary, Halimath 1999, nr 104

 

 

Pewnej letniej środy Tom, nie namyślając się wiele, zajechał dwukółką pod norkę Froda. Zaspanego jeszcze gospodarza posadził obok siebie i wyjaśnił powód całego zamieszania. Okazało się, że Tom miał sen, w którym Nazgule ścigały jego i Froda za to, iż mimo składanych obietnic nie wydali w porę Kalendarza Elfów. Lepiej późno niż wcale - zdecydowali - i w ten sposób obaj hobbici, z całą stertą pergaminów, znaleźli się w Brandy Hall.

 

Dziedzic Bucklandu bardzo ucieszył się z niespodziewanego spotkania i przyjął ich bardzo serdecznie. Również krasnolud Rakin uradował się wielce jako, że kalendarze elfów, hobbitów i krasnoludów to jego prawdziwe hobby, któremu oddaje się z wielkim upodobaniem. Pojawił się też Arkin, krasnolud i znakomity kompan Rakina, przyjaciel hobbitów. Wspólnie z Rakinem od lat służą oni Parmadilim swą radą i doświadczeniem technicznym przy wydawaniu wszelkich dziejopisów w Bucklandzie. Tego dnia w Brandy Hall były również Adamanta Goodbody, troszcząca się o wizerunek ogrzewalnictwa w Ćwiartce oraz Menegilda Bolger, wspólnie z Rakinem pracująca w Bilbowej bibliotece. Nic dziwnego, że w tej wesołej kompanii czas minął szybko, a kalendarz był gotów już po dwóch godzinach.

 

Ale kalendarz nie był jedynym zmartwieniem dwójki hobbitów. Termin wydania dziejopisu Gwaihir nieuchronnie się zbliża, a wszyscy hobbici porozjeżdżali się na wakacje. Jednak wakacje - szczęśliwie dla redaktorów  - mają się już ku końcowi, więc nasz nowy listonosz pan Melilot Goldberger z pewnością przyniesie nam niebawem wieści z całego Shire. A w tym roku mówiło się właściwie o jednym... Mianowicie o Evermind HS Took, która za nic mając hobbickie tradycje, żeglowała po Brandywinie, a potem jeszcze na długo wyjechała do Szarej Przystani. Co za niewiarygodna pochopność mówili starsi z hobbitów... Młodzi patrzyli jednak z zazdrością i wypatrywali jej Sokoła na wodach rzeki. Nic to jednak w porównaniu z Frodem, który najwidoczniej zachęcony dziejami swego słynnego imiennika, zwiedzał Dzikie Kraje w towarzystwie podobnych sobie obieżyświatów. Niektórzy twierdzą nawet, że przywiózł stamtąd jakiś pierścień... Halbarad Dunadan tradycyjnie oddawał się wędrówkom po odległych zakątkach Śródziemia, zaś Hanna Stock spędziła swój urlop w Świerkowym Dworze. Melinir wędrowała w tym roku po pagórkach Bucklandu i uczestniczyła we wszystkich Letnich Festynach. Była nawet w Bree, gdzie spotkała swych elfickich przyjaciół. I chyba tylko Milo Burrows oraz Anna Erwen pozostali w swych norkach kontaktując się z Tomem za pośrednictwem sprawdzonych palantirów.

 

Tymczasem, z początkiem miesiąca, w Michel Delving zakończyły się przygotowania do Wielkiego Zgromadzenia, które zaplanowano na 4-7 Halimatha. Wielu elfów i ludzi przybyło wtedy do Shire, a nie brakło i krasnoludów, w tym Rakina. Wszyscy oni przez kilka dni gawędzili w miłej atmosferze o tym i owym, delektując się piwem i znakomitym zielem fajkowym z Południowej Ćwiartki. Ustalono, że kolejne Wielkie Zgromadzenie odbędzie się za rok w Szarej Przystani i tym razem to Parmadili zatroszczą się o organizację jego hobbickiej części. Stołeczni hobbici, jak można było przypuszczać, byli bardzo serdeczni. Przygotowali wiele atrakcji i ciekawych spotkań. Stoły uginały się pod ciężarem wszelkiego rodzaju pożywienia i napitków. Były nawet słynne stołeczne pierniczki czekoladowe. I tylko ci dziwacy z Bree. Jakże oni mogli palić ziele bez fajek?

Historię tę spisali dla Was kronikarze Bucklandu

 

Tom Goold i Frodo Maggot