Tolkienowie o sobie

John & Priscilla Tolkien The Tolkien Family Album HarperCollinsPublishers, Londyn 1992  

 

 

 

Młodzi Tolkienowie

cz.1

 

The Tolkien Family Album to publikacja unikalna. Rzadkie są sytuacje, gdy rodzina osoby znanej decyduje się na otwarcie domowych archiwów i publikację własnych o niej wspomnień. Pomińmy dyskretnym milczeniem aspekty finansowe takich działań i załóżmy, że intencją twórców albumu było wyłącznie złożenie hołdu zasłużonemu przodkowi. Tak czy inaczej w nasze ręce trafia niezwykle starannie wydana, przynosząca nieco nowych informacji (i to tych z pierwszej ręki) książka. Autorzy już na samym wstępie wyjaśniają przyczyny powstania albumu. Okazuje się, że po śmierci Ronalda i Edith najwięcej pamiątek rodzinnych trafiło w ręce Priscilli Tolkien. Gdy w 1987 roku, jej brat, John powrócił na stałe do Oksfordu postanowili wspólnie ocalić przed zapomnieniem zebrane pamiątki i odsłonić kulisy życia rodzinnego Tolkienów. W 1992 roku, z racji stulecia urodzin Profesora, nadarzyła się ku temu świetna okazja i wydawnictwo HarperCollins uraczyło nas zbiorem wspomnień najstarszego syna i córki Mistrza.  

 

 

 

 

 

 

Pierwszą miłą niespodzianką jest drzewo genealogiczne całej rodziny. Kolejną stanowi zdjęcie sympatycznego niemowlęcia, które napisze później najpopularniejszą książkę XX wieku. Fakty dotyczące nawcześniejszych lat życia Tolkiena są raczej znane, ale pozwolę sobie przypomnieć kilka z nich. J.R.R. przyszedł na świat 3 stycznia 1892 roku w Bloemfontein w Południowej Afryce i był pierwszym (z dwójki) synów Artura Tolkiena i Mabel Suffield. Oboje pochodzili z okolic Birmigham, lecz perspektywy pracy w Bank of Africa (w Wolnym Państwie Orańskim) sprawiły, że Artur w 1890 opuścił Anglię, a rok później Mabel. W 1891 wzięli ślub i zamieszkali w Bloemfontein. Z listów Mabel do rodziny wiadomo, że serdecznie znienawidziła niegościnny klimat afrykański, a także sposób w jaki Burowie traktowali swoich czarnych służących. Listy Mabel dowodzą też, że Tolkien zainteresowania kaligraficzne w dużym stopniu zawdzięcza właśnie matce (a przynajmniej sugerują to autorzy książki). Ale powróćmy do wątku głównego. W lutym 1894 na świat przychodzi Hilary (młodszy brat J.R.R.). Jest to szczególnie gorący rok i klimat w widoczny sposób wpływa na zdrowie Ronalda. Ostatecznie Mabel wyrusza z synami do Anglii w kwietniu 1895 r. Z tych wczesnych lat Tolkienowi utkwiły w pamięci bagaże z wymalowanymi inicjałami A.R. Tolkien. Z podróży statkiem SS Guelph zapamiętuje dwa zdarzenia: nurków zbierających rzucane przez pasażerów monety oraz wpłynięcie o świcie do portu w Lizbonie. I to właściwie wszystko. Ronald już nigdy nie wrócił do Południowej Afryki, a Mabel już nigdy nie zobaczyła swego męża. Ona i chłopcy zamieszkali w King’s Heath w Birmingham. Niebawem krótki okres spokoju został przerwany - w lutym 1896 - Mabel otrzymała telegram zawiadamiający o ciężkiej chorobie Artura. Następnego dnia Artur Tolkien zmarł. Ta niespodziewana śmierć wywarła ogromne wrażenie na małym Tolkienie. Ronald przez całe życie żałował, że swego ojca znał tak krótko. Latem 1896 Mabel znalazła przyjemny (i niedrogi) domek niedaleko Birmingham. Znajdował się w małej i bardzo angielskiej wsi Sarehole. Chłopcy z radością przyjęli przeprowadzkę i z ciekawością odkrywali zupełnie nowy świat. Zafascynował ich przede wszystkim pobliski młyn i budzący strach syn młynarza, którego Ronald niebawem ochrzcił mianem “Białego Ogra” (czyli baśniowego wilkołaka lub olbrzyma-ludożercy). Cztery lata spędzone w Sarehole były być może najszczęśliwszymi w życiu Tolkiena. Ronald pokochał okoliczne pola i łąki, niepowtarzalny klimat angielskiej wsi i styl życia jej mieszkańców. Ze smutkiem patrzył więc, gdy 30 lat później okolica ta zmieniła się nie do poznania. To nadchodziła wielka cywilizacja ze wszystkimi towarzyszącymi jej zmianami. Ale w końcu XIX w. wszystko przedstawiało się jeszcze inaczej. Z czasami dzieciństwa wiąże się także ciekawostka innego rodzaju. Mianowicie Mabel nie obcinała włosów swoim synom. Zachowały się nawet zdjęcia Tolkienowskiego rodzeństwa w hmm... sukienkach. Okoliczne dzieci odnosiły się więc do młodych Tolkienów z pewną podejrzliwością, nazywając ich ‘wenches’ (dziewuszkami). Z tych lat chłopcy zapamiętali też inne słowa z miejscowego dialektu m.in. ‘gamgee’ oznaczające bawełnę - po prostu jeden z okolicznych mieszkańców, nazywający się... Samson Gamgee, wmyślił kiedyś nową metodę przędzenia bawełny. Tak też określano bawełniane ubrania. W każdym bądź razie nazwisko Gamgee głęboko utkwiło w pamięci Tolkiena, by po latach pojawić się na kartach wielkiej opowieści.  

 

 

Ronald i Edith

cz.2

 

W 1900 roku Mabel Tolkien przeszła na katolicyzm, co spotkało się z dezaprobatą rodziny Suffieldów, a w szczególności Starego Suffielda, który dotąd wspierał Mabel finansowo. Tym samym Pani Tolkien została wyklęta przez rodzinę, w której przeważali zagorzali metodyści, a ta wrogość ze strony bliskich - jak piszą John i Priscilla - szybko wpłynęła na stan jej zdrowia. Nie zmieniło to jednak postanowienia Mabel, która postanowiła wychować swych synów na dobrych katolików i ludzi wykształconych. I tak, już od wczesnych lat dziecinnych, rodzeństwo Tolkienów zaczęło zgłębiać tajniki łaciny, francuskiego, angielskiego, rysunku oraz kaligrafii. Ciekawą pamiątkę z tego okresu stanowi “zaszyfrowany” list siedmioletniego wówczas Ronalda, który zachował się w zbiorach rodzinnych. To z jednej strony tylko pamiątka zabaw z dzieciństwa, ale i równocześnie zapowiedź językoznawczych zainteresowań dorosłego Tolkiena.

Jednak w 1900 roku Ronald dopiero wkraczał w świat nauki, a jego pierwszą szkołą była renomowana (i bardzo droga!) King Edward’s Grammar School przy New Street w Birmingham. Tym samym Mabel i synowie zostali zmuszeni do zmiany mieszkania, co oznaczało rozstanie z domem na wsi, do którego chłopcy zdążyli się już przyzwyczaić. Po różnych perypetiach Tolkienowie zamieszkali przy Hagley Road, nieopodal Birmingham Oratory i St Philip’s Grammar School, katolickiej szkoły prowadzonej przez księży. Właśnie tam Mabel posłała swoich synów, tam też znalazła oddanego przyjaciela i opiekuna rodziny, ojca Francisa Morgana. Ten pół Anglik, pół Hiszpan szybko zyskał sympatię chłopców, przy okazji przyczyniając się do rozwoju językowych zainteresowań Ronalda (zainteresował go hiszpański). Niestety, szybko okazało się, że w świętym Filipie poziom nauczania jest dużo niższy niż u króla Edwarda. Tolkien nadrobił więc zaległości i wrócił do starej szkoły. Tymczasem Mabel podupadła na zdrowiu i w 1904 okazało się, iż cierpi na cukrzycę. Przy pomocy i za namową ojca Morgana, ze względu na jej zdrowie, udało się umieścić rodzinę w małym domku w Rednal. Nie zdało się to na wiele. W listopadzie 1904 Mabel Tolkien zmarła w wieku 34 lat i została pochowana na cmentarzu kościoła pod wezwaniem Św. Piotra. W ten tragiczny sposób zamknął się kolejny rozdział w życiu młodych Tolkienów. Na szczęście został ojciec Francis, teraz już prawny opiekun osieroconych chłopców, a także ciotka Beatrice Suffield, która zapewniła im dach nad głową (nieopodal Oratorium i szkoły).

Po tych dramatycznych przeżyciach Ronald jeszcze więcej czasu poświęcał nauce i szkolnemu życiu, które bardzo lubił. Lubił też sport, a w szczególności rugby (był nawet kapitanem szkolnej drużyny w latach 1910-11), był również aktywnym uczestnikiem Klubu Dyskusyjnego. W szkole ogromną wagę przywiązywano do filologii klasycznej, więc Tolkien uczył się dużo łaciny i greki. Pokrywało się to z jego osobistymi zainteresowaniami i wkrótce zainspirowało do wymyślania różnych “prywatnych” języków. Wraz z trójką przyjaciół-miłośników literatury: Christopherem Wisemanem, Robertem Gilsonem i Geoffrey’em Smithem założył Tea Club (Klub Herbaciany), czyli sławny już T.C.B.S. Klubowicze początkowo spotykali się bibliotece szkolnej, a później w herbaciarni Barrows Stores przy Corporation Street (stąd ten sławny skrót: Tea Club, Barrows Street), gdzie dyskutowali, recytowali - słowem bawili się świetnie, przeżywając tę niecodzienną intelektualną przygodę. Tak właśnie wkraczał w dorosłe życie Ronald.

A co w tym czasie robiła Edith Bratt, jego przyszła żona? Mieszkała w pensjonacie przy Duchess Road, prowadzonym przez panią Faulkner. Ale zacznijmy od początku. Edith przyszła na świat w Gloucester w 1889 (i była nieślubnym dzieckiem, o czym dyskretnie milczą autorzy Family Album), ale wczesne lata spędziła w Handsworth, w okolicach Birmingham wraz z matką, Frances Bratt, i kuzynką. Gdy Frances zmarła, Edith miała 14 lat i niebawem została wysłana do szkoły z internatem - Dresden House School, prowadzonej przez uzdolnione muzycznie panny Watts. Nic dziwnego, że duży nacisk kładziono tu na przedmioty muzyczne. Szybko okazało się, że dziewczyna ma talent do gry na fortepianie i dużo chęci, by te zdolności rozwijać. Jak Edith wspominała po latach, w szkole panowały bardzo surowe reguły. Pobudka odbywała się o szóstej, dwie godziny ćwiczeń w niedogrzanym pomieszczeniu i dopiero potem śniadanie. Na domiar złego wścibscy sąsiedzi szpiegowali dziewczyny i chętnie zdawali relacje ze swych obserwacji wychowawcom ze szkoły. W takiej właśnie atmosferze mijały szkolne lata Edith. Po ukończeniu nauki opiekun Edith i doradca prawny rodziny, Stephen Gateley, umieścił dziewczynę w pensjonacie pani Faulkner. Właścicielka pozwalała czasami grywać na fortepianie, choć i tu były pewne reguły do przestrzegania. Np. Edith idąc do teatru musiała brać ze sobą książkę do czytania podczas antraktu, by uniknąć ryzyka... rozmowy z nieznajomymi. Dziś może nam się to wydawać zabawne, ale to były zupełnie inne czasy... Edith miała dziewiętnaście lat, gdy poznała Tolkienów, którzy przybyli do pensjonatu po niezbyt udanym (jak sami wspominali) pobycie u ciotki. Trójka szybko się zaprzyjaźniła i “sprzymierzyła” przeciwko Starszej Pani (jak nazywali panią Faulkner). Tymczasem czujny ojciec Morgan w tej przyjaźni ujrzał coś więcej i czym prędzej przeniósł chłopców do innego pensjonatu. Ponadto zabronił Ronaldowi rozmawiać z panną Bratt, aż ten skończy dwadzieścia jeden lat. Niedługo potem Edith udała się do Cheltenham, gdzie zamieszkała u starych przyjaciół rodziny - “wujka” i “cioci” Jessop. Młodzi z wielkim niezadowoleniem przyjęli to nagłe rozdzielenie, choć Edith dużo szybciej przywykła do nowej sytuacji. Żyła teraz w wygodnym i dużym domu ze służbą i fortepianem, na którym mogła odtąd grać do woli. Oprócz tego uczyła się gry na organach i udzielała się muzycznie w miejscowym kościele anglikańskim. Żyło jej się dobrze i powoli zapominała o Ronaldzie. Tym bardziej, że w jej otoczeniu pojawił się George Field, młody gospodarz z Warwickshire, a zarazem brat jej szkolnej przyjaciółki Molly.

 

 

 

 

W tym samym czasie Tolkiena, nieświadomego tej “konkurencji” i posłusznego nakazom opiekuna, bez reszty pochłaniała nauka (a przynajmniej tak się wydawało ojcu Francisowi). Edukacja w królu Edwardzie dobiegła końca i Ronald wybierał się na studia. Nadeszły też pamiętne wakacje 1911 roku, które wraz z bratem spędził w Alpach Szwajcarskich. Groźne i majestatyczne, lecz przede wszystkim piękne góry wywarły na Ronaldzie ogromne wrażenie. Powrócił do tych wspomnień, po długich latach, pisząc Hobbita, a później Władcę Pierścieni. Tolkien szczęśliwie dostał się do oksfordzkiego Exeter College, choć z niezbyt wysokim - jak sam uważał - stypendium. Tolkien - z natury osoba towarzyska - nie potrafił odmówić sobie studenckich przyjemności. Poza tym grał w rugby i został członkiem kilku towarzystw uczelnianych: Essay Club, Dialectical Society i Stapeldon, a nawet założył własny klub, o nazwie Apolausticks, którego hasłem przewodnim było “pobłażanie samym sobie”. Ronald rozpoczął studia na kierunku klasycznym, lecz szybko przekonał się, że bardziej niż greka i łacina, interesują go języki germańskie oraz językoznastwo porównawcze. Ten ostatni przedmiot wykładał Joe Wright, człowiek, który w młodości był robotnikiem, a swój awans społeczny zawdzięczał wyłącznie własnej pracy. W tym samym czasie Tolkien “odkrył” też język fiński i rozpoczął prace nad swym “prywatnym” językiem, który miał przeistoczyć się później w język elfów - quenyę. Tym w owym czasie interesował się Ronald i zdawało się, że z wolna zapominał o dziewczynie imieniem Edith. Tak jednak nie było. 

 

 

 

 

 

 

3 stycznia 1913 Tolkien skończył 21 lat i tym samym wkroczył w dorosłe życie, uniezależniając się formalnie (lecz nie emocjonalnie i finansowo) od swego dotychczasowego opiekuna, a co za tym idzie od wszelkich zakazów. Nie zastanawiając się wiele napisał list do Edith, informując ją o swych uczuciach do niej, na co Edith odpisała szybko, że zamierza... poślubić - wspomnianego już wcześniej - George’a Fielda. Usłyszawszy to Tolkien zapowiedział swój niezwłoczny przyjazd do Cheltenham. Tym razem - jak się domyślacie - Edith poddała się i jeszcze tego samego dnia (jak czytamy w biografii pióra Carpentera) zgodziła się poślubić Ronalda. Decyzja ta nie spotkała się z entuzjazmem ich opiekunów, choć ojciec Francis dał im w końcu swe błogosławieństwo. Stary Jessop zaś, zatroskany i lekko zaniepokojony, tymi zmianami przesłał opiekunowi Edith list, w którym napisał: Nie mogę powiedzieć niczego złego o Tolkienie. To prawdziwy dżentelmen, lecz jego perspektywy nie przedstawiają się najlepiej i chyba nieprędko będzie gotowy do małżeństwa. Gdyby miał już jakiś zawód sprawa przedstawiałaby inaczej. Tymczasem Ronald - po zaręczynach - powrócił do Oksfordu i bardzo dobrze zdał egzaminy. Profesorowie dostrzegli jego nowe zainteresowania i zaproponowali przejście do English School (czyli na filologię angielską). Tolkien zgodził się i latem 1913 rozpoczął naukę na nowym kierunku. Tego samego lata dostał również pracę jako opiekun dwóch meksykańskich chłopców we Francji. Podczas pobytu we Francji zdarzył się nieszczęśliwy wypadek i ciotka chłopców zginęła. Ale były i “jaśniejsze” strony tych zdecydowanie nieudanych wakacji - Ronald zwiedził Paryż i jeszcze wiele lat później zabawiał swą rodzinę perfekcyjnie naśladując - niezbyt wyszukany - język paryskich chłopców na posyłki. Po powrocie Tolkien skłonił Edith do przyjęcia wiary katolickiej, co - jak się łatwo domyślić - sprowokowało gwałtowną reakcję jej rodziny. Edith musiała znaleźć sobie nowy dom i zamieszkała w Warwick, wraz z Jenny Grove, znaną w rodzinie jako Ciocia Ie. Ta sympatyczna postać zaskarbiła sobie jej wielką sympatię i wdzięczność. W nowym domu Edith miała nawet własny fortepian, na którym grała jeszcze wiele lat później (dziś ma go Priscilla Tolkien). W 1914 wybuchła wojna i wielu znajomych Ronalda zaciągnęło się do wojska. Tolkien postanowił jednak najpierw ukończyć studia, co udało się już rok później - egzaminy poszły dobrze i uzyskał pierwszy stopień specjalizacji naukowej. Plany zostały zrealizowane. Nie pozostało nic innego, niż odpowiedzieć na wezwanie ojczyzny... Tolkiena przydzielono do 13 batalionu Strzelców z Lancashire. Po przeszkoleniu jego jednostka miała zostać przerzucona na front. Był to więc czas najwyższy, by pomyśleć o poślubieniu Edith. Tak też się stało. Ślub odbył się 22 marca 1916 roku w kościele w Warwick, a miesiąc miodowy młoda para spędziła w Clevedon. Edith z żalem porzuciła dom w Warwick, przenosząc się z mężem i Jenny do Staffordshire. 2 lipca Ronald dowiedział się, że ma przygotowywać się do wyjazdu nocą 5 lipca. Ostatni wspólny weekend Tolkienowie spędzili w hotelu Plough & Harrow w Birmingham. Minął on wyjątkowo szybko i 6 lipca Tolkien był już we Francji - w Calais. Dowództwo postanowiło, że jego odział zostanie skierowany nad Sommę...

 

ciąg dalszy nastąpi

opracował Tomasz Gubała

Wszystkie zdjęcia pochodzą z omawianej publikacji.