Donald Swann

- muzyk Śródziemia

Ryszard Derdziński

 

 

Donald Swann, niedawno zmarły artysta i kompozytor (odpuścił nas 23 marca 1994 roku w wieku 70 lat), zasłynął jako autor i kompozytor piosenek kabaretowych. Takie tytuły jak I’m a Gnu, Have Some Madeira, M’Dear, The Hippopotamus Song, które wspólnie z Michaelem Flandersem pan Swann prezentował publiczności w kabarecie At the Drop of the Hat, to utwory na trwałe wpisane w dzieje brytyjskiej piosenki. Nie zapominają jednak o Donaldzie Swann również rzesze oddanych miłośników Tolkiena. A powodem jest zbiór kompozycji muzycznych do wierszy z Władcy Pierścieni i Przygód Toma Bombadila. Ten tzw.  Cykl pieśni (patrz The Road Goes Ever On. Song Cycle – prezentujemy tę książkę na wczęśniejszych stronnicach Simbelmynë), wydany drukiem w roku 1967 wraz z interesującym komentarzem dotyczącym poezji elfickiej pióra samego J.R.R.T. doczekał się też realizacji na płycie analogowej.

Donald Swann urodził się w Llanelli w walijskiej części Wielkiej Brytanii w roku 1924. Ojciec Donalda to Rosjanin pochodzenia angielskiego, którego przodkowie zawędrowali do Rosji w nieokreślonej przeszłości. Matka Swanna była z pochodzenia Turkmenką. Rodzice kompozytora uciekli na Zachód po rewolucji październikowej. Gdy mały Donald ukończył trzy lata rodzina Swannów osiadła na stałe w Londynie. Chłopiec pobierał nauki w Dulwich Preparatory School i w Szkole Wesminsterskiej. Potem studiował w Królewskim Kolegium Muzycznym. Podobno muzykę pokochał jeszcze w dzieciństwie. Po wojnie, którą przeżył już jako w pełni świadomy młodzian, służył w Friend’s Ambulance Unit (rodzaj pierwszej pomocy) i w Friend’s Relief Service (jako pielęgniarz). W czasie swych oksfordzkich studiów w Christ Church College (w tym samym kolegium z którym związany był wiele lat wcześniej Lewis Carrol, autor Alicji w Krainie Czarów) Swann grywał na pianinie w studenckich kabaretach. Gdy Donald ukończył studia na filologii rosyjskiej i klasycznej, zdecydował że zostanie profesjonalnym kompozytorem i akompaniatorem.

Pewnego dnia spotkał przyjaciela z czasów westminsterskich, Michaela Flandersa. Wspólnie rozpoczęli nowe życie jako artyści z prawdziewego zdarzenia. Stworzyli zgrany zespół: Flanders pisał słowa a Swann muzykę. Chociaż pisali dla innych artystów, zdarzały się też ich własne występy przed publicznością. Takie były początki słynnego kabaretu At the Drop of a Hat (‘Na rondzie melonika’). A cała reszta, jak powiadają, to już zupełnie inna historia.

To, że doszło do napisania muzyki do wierszy Tolkiena, jest właściwie dziełem przypadku. Pierwsza żona Swanna, Oxborrow, wprowadziła męża w świat Władcy Pierścieni i już wkrótce udzielił mu się jej entuzjazm dla tego niezwykłego dzieła. Narodził się pomysł napisania nut do wesołych i smutnych rymów Tolkiena. Powstał jednak problem – Swannowie wybierali się do Australii, a ciężkie tomiska Władcy przeciążały bagaż, który małżeństwo zabierało z sobą w lotniczą podróż (było to w roku 1964, zanim wydano Władcę w paperbacku). Rozwiązanie okazało się proste. Pani Swann skopiowała garść wierszy i tak kompozytor mógł stworzyć melodie do słów Profesora. Po powrocie z artystycznego wojażu, w roku 1965, Swann skierował prośbę o kontakt z autorem tekstów do wydawców Władcy Pierścieni. George Allen & Unwin stworzyli obu twórcom okazję do spotkania, Swann zaprezentował swoje dzieło, sześć utworów muzycznych, Tolkienowi, a Tolkien muzykę zaaprobował. Zaaprobował wszystkie poza jednym. Nie podobała mu się muzyka do słów pieśni Galadrieli Namárië. Tolkien zanucił coś na modłę chorału gregoriańskiego, a Swann pomysł Profesora przybrał w nuty. I oto jakiś czas potem Swann z barytonem Williamem Elfinem (cóż za elfickie nazwisko!) zaprezentował wspólne dzieło na uroczystości złotych godów państwa Tolkienów w Kolegium Mertona. Tolkien stwierdził uprzejmie, że jego wiersze nie dorastają do dzieła Swanna. Wkrótce para Swann-Elfin zaprezentowała cykl pieśni w radio, a potem rozpoczęła się kariera tych utworów w konfrontacji z publicznością, gdyż Swann włączył je na stałe do swego repertuaru.

Gdy Tolkien po raz pierwszy wysłuchał kompozycji Swanna, Joy Hill – sekretarka Profesora reprezentująca go wobec wydawców – zwróciła uwagę, że warto byłoby dokonać ich płytowego nagrania, z udziałem przyjaciela panny Hill, znanego nam już Williama Elvina. Płyta miałaby być uzupełniona fragmentami z Władcy Pierścieni czytanymi przez Michaela Flandersa. I już wkrótce Swann przesłał wstępne nagrania do wydawnictw płytowych – niestety, nic z tego nie wyszło aż pojawił się na horyzoncie Austin Olney z amerykańskiego wydawnictwa Houghton Mifflin, które wydało Władcę w Stanach Zjednoczonych. Olney wysłuchał pieśni Na kominku ogień gorze w trakcie gościnnego występu Swanna i Flandersa z nowym programem At the Drop of Another Hat w Bostonie w 1966 roku i zaraz skierował swe kroki do firmy fonograficznej Caedmon. Już następnego roku, po porozumieniu się wydawnictwa Caedmon Records, specjalisty w nagraniach żywego słowa, z Tolkienem, Swannem i Elvinem ukazał się w USA płytę długogrającą p.t.: Poems and Songs of Middle-earth, na której Tolkien czyta fragmenty Władcy Pierścieni, William Elvin śpiewa, a akompaniuje na fortepianie Donald Swann.

W tym samym czasie rozpoczęto starania o wydanie wyboru pieśni w formie książkowej. Z końcem 1966 roku Austin Olney nosił się z zamiarem wydania pieśni w formie książeczki, ale Rayner Unwin z brytyjskiego „tolkienowskiego” wydawnictwa Allen & Unwin wpadł na pomysł, że książka powinna być poszerzona o materiał specjalnie dopisany przez samego Tolkiena. Tak też się stało i w roku 1967 ujżały światło dzienne zarówno książka The Road Goes Ever On jak i wspomniana wyżej płyta. Brytyjskie wydanie książki ukazało się rok później, w marcu 1968 roku.

W 1967 roku ścieżki Swanna i Flandersa ostatecznie (choć pokojowo) rozeszły się. Wydaje się, że Swann rozwinął skrzydła dopiero teraz. Napisał wiele dobrych kompozycji, a jednym z najlepszych jego dzieł jest opera Perelandra na motywach słynnej trylogii C. S. Lewisa. Życie Swanna było posłannictwem pokoju na świecie przez popularyzację pięknej muzyki.

Na ostatnie dwa lata życia Donalda Swanna padł cień śmiertelnej choroby, którą kompozytor zniósł bardzo dzielne – siła wewnętrzna i wola życia to cechy charakteryzujące całe jegożycie. Choroba nie pozwoliła Swannowi wziąć udziału w Konferencji Stulecia Tolkiena, która odbyła się w 1992 roku w Oksfordzie. Donald Swann zmarł dwa lata później, w 1994 roku. Swoje życie opisał w autobiografii Swann’s Way: A Life in Song (1991 r).

[W artykule wykorzystałem notkę: Charles Noad Donald Swann Obituary, w Amon Hen nr 127, str. 11-12, 1994]