Hobbit-talk,

czyli hobbitów pogaduszki

Arkadiusz Kubala

 

 

W jednym z listów do Stanleya Unwina Profesor dziękuje Raynerowi Unwinowi za jego wspaniałe krytyczne uwagi nad powstającym właśnie Władcą Pierścieni. Młody Unwin zauważył, iż niektóre rozdziały mają, jak sądzę, zbyt dużo konwersacji i 'hobbickich pogaduszek', co sprawia, że wszystko się nieco rozwleka. Tolkien odpisuje: Sęk w tym, iż te całe 'hobbickie pogaduszki' prywatnie bawią mnie (i do pewnego stopnia również mojego syna Christophera) bardziej, niż same przygody. Niemniej jednak muszę z nimi zrobić porządek.

Niestety, tak się w kilku przypadkach stało i kilka interesujących hobbickich rozmówek nie trafiło do ostatecznej wersji książki. Na szczęście nie zginęły one zupełnie, a dzięki materiałom publikowanym  w Historii Śródziemia możemy się cieszyć nimi i my.

Poniższy fragment znajduje się w VI tomie wspomnianej serii i jest idealnym przykładem owych 'hobbickich pogaduszek'. Chciałbym go przybliżyć dlatego, iż brak go we Władcy (choć część znalazła się w Prologu). Naszych bohaterów (Bingo, czyli późniejszy Frodo, Odo i Frodo) spotykamy w drodze ku farmie Maggota, roztrząsających niezwykle ważną kwestię, czy lepiej mieszkać w norce czy w domu.

            - Czy on [Maggot] mieszka w norce czy w domu? - spytał Odo, który nie znał tej części kraju.

            [Tu następuje fragment opisujący zwyczaje budowlane hobbitów, o których możemy poczytać w Prologu do Władcy Pierścieni.]

            - Mieszka w domu - odpowiedział Frodo. - W tych stronach norek jest bardzo mało. Mówią, że to tutaj wynaleziono domy. Oczywiście Brandybuckowie mają swą wielką jamę w Bucklebury, na wysokim brzegu za Rzeką, ale większość z nich i tak mieszka w domach. Pełno tu tych nowoczesnych domów z cegieł - nie najgorsze niby, ale jakoś tak goło wyglądają, wiecie o co mi chodzi? Bez przyzwoitego przykrycia z darni, wszystko nagie i kościste.

            - Wyobraźcie sobie wchodzenie na piętro do łóżka! - rzekł Odo. - Dla mnie chyba to by było najnieciekawsze. Hobbit nie ptak.

- Nie wiem - rzekł Bingo. - Nie jest aż tak źle jak się zdaje. Chociaż mnie osobiście nie podoba się wyglądanie przez okno na piętrze. Zawsze mi się trochę kręci w głowie. A są domy, które mają trzy poziomy, sypialnie nad sypialniami. Kiedyś dawno temu w pewne wakacje spałem w takim; z powodu wiatru nie mogłem zmrużyć oka przez całą noc.

            - Co to za bezsens, jeśli na ten przykład jesteś na dole i chcesz chustkę do nosa czy coś, a okazuje się, że ona jest na górze - stwierdził Odo.

            - Jeśli byś chciał, mógłbyś trzymać chustki na dole - rzekł na to Frodo.

            - Pewnie, tylko nie wierzę, że ktokolwiek trzyma.

            - To już nie wina domu - rzekł Bingo - tylko głupota hobbitów, którzy w nim mieszkają. Stare opowieści mówią, że Mądre Elfy budowały kiedyś wysokie wieże, a wchodziły po długich schodach, gdy chciały śpiewać albo popatrzeć przez okna na niebo, czy też na morze. Wszystko trzymały na dole albo w głębokich salach wykopanych pod wieżą. Zawsze uważałem, że w dużej mierze pomysł budowania zawdzięczamy Elfom, choć używamy go zupełnie inaczej. Stały kiedyś trzy wieże Elfów, w kraju daleko na zachód, za granicami Shire. Widziałem je kiedyś. W świetle księżyca świeciły bielą. Najwyższa stała najdalej, samotnie na wzgórzu. Mówiono, że z jej szczytu można było zobaczyć morze, ale nie wierzę, żeby jakiś hobbit się na nią wspiął. Jeśli kiedykolwiek zamieszkam w domu, wszystko będę trzymał na dole i będę wchodził na górę tylko jak niczego nie będę potrzebował. Albo może w rozgwieżdżoną noc zjem sobie w ciemności zimną kolację.

            - I będziesz musiał znosić wszystkie talerze i rzeczy na dół, jeśli się po drodze nie wywalisz - zaśmiał się Odo.

            - Nie! - odparł Bingo. - Będę miał talerze i miski drewniane i będę je wyrzucał przez okno. Dookoła domu będzie pełno trawy.

            - Tylko, że i tak musiałbyś wnieść kolację na górę - rzekł Odo.

            - No dobra, może nie jadłbym kolacji na górze - odrzekł Bingo - Tak tylko pomyślałem. Nie sądzę, że kiedykolwiek zamieszkam w domu. Na razie z tego co widzę, będę tylko wędrownym żebrakiem.

            Te typowe dla hobbitów rozmowy ciągnęły się przez jakiś czas. Świadczy to o tym, że nasza trójka zaczynała się znów czuć całkiem dobrze w monotonnym i znajomym kraju.