|
Frodo G. Maggota świątecznego puddingu ze śliwkami gotowanie |
||||||
|
|
||||||
|
Gody, czyli hobbickie Święta (ang. Yule) wspomniane są w tekście Hobbita i Władcy Pierścieni zdawkowo. W 6 numerze Nyellinkë Eldarin w artykule "Kalendarze Śródziemia" pisałem:
"Ważnymi świętami były też różnorodne obchody Nowego Roku - w języku quenya nazywanego Yestarë, a w Shire Yule. O datach Nowego Roku w różnych kalendarzach mówiliśmy powyżej. Nowy Rok może być związany z przesileniem zimowym (ok. 22 grudnia jak było to w Rachubie Shire oraz w Królewskiej i Namiestnikowskiej), ale nie musi (jak chociażby w Kalendarzu Imladris i w Nowej Rachubie)". W Nowej Rachubie Yestarë upamiętniał upadek Saurona, gdyż wypadał 25 súlimë starego stylu. W Shire okres świąteczny związany z Yule 'Godami' trwał sześć dni - o szczegółach poczytacie w Nyellinkë Eldarin nr 4 w artykule "Gody były gorące i wesołe" (...).
Jedyny opis Godów w narracji powieści Tolkiena mamy w Hobbicie na stronie 226 (Iskry). Jest to bardzo skromny opis, ale trochę mówi o atmosferze panującej podczas Godów:
Aby wczuć się w atmosferę hobbickich Świąt postanowiłem w tym roku przygotować pewną tradycyjną hobbicką (a zarazem angielską) potrawę - świąteczny pudding ze śliwkami. Zapraszam Was na relację z przygotowywania tej oryginalnej potrawy ze Śródziemia...
Yule Plum Pudding, czyli świąteczny pudding ze śliwkami to potrawa znana tak w Shire, jak i być może w całym Ponownie Zjednoczonym Królestwie. Wspomina o niej autor (niewątpliwie hobbit) wiersza pt. "Człowiek z Księżyca (II)" w zbiorze Przygód Toma Bombadila (na zdjęciu powyżej właśnie ta książka i odpowiednia strona):
1/4 funta mąki (ok. 10 dag), 1/4 funta rodzynek - koryntek, 1 łyżeczka soli, 1/4 funta rodzynek - sułtanek, 1 łyżeczka ziela angielskiego, 2 jabłka obrane i posiekane bez ogryzków, 1 łyżeczka imbiru, 1 uncja posiekanej skórki cytrynowej i pomarańczowej (mieszanka) (ok. 3 dag), 1 łyżeczka cynamonu, 2 uncje pokrojonych w paski migdałów (ok. 6 dag), szczypta świeżo startej gałki muszkatołowej, sok i starta skórka z 1 pomarańczy i 1 cytryny, 1/4 funta świeżych okruchów chleba, 1/4 funta melasy - zamiast niej krem do chleba o smaku orzechowo-karmelowym, 1/2 funta posiekanego łoju (ok. 20 dag) - zamiast niego smalec, 4 duże jajka, 1/4 funta ciemnego cukru, 2 łyżki brandy, 1/4 funta posiekanych suszonych moreli, 1/4 funta śliwek, 1/4 funta daktyli
Do dużej miski wsypałem wpierw mąkę, sól i przyprawy, czyli ziele angielskie, imbir, cynamon i gałkę muszkatołową (krok 1). Następnie wszystko to starannie wymieszałem z z okruchami chleba, smalcem i cukrem (krok 2).
Dodałem owoce i skórki owoców cytrusowych (krok 3). Ubiłem razem sok z cytryny i pomarańczy, krem orzechowo-karmelowy i jajka, i dodałem je do pozostałych składników (krok 4).
Potem wszystko przełożyłem do miseczki, w której pudding będzie się gotował. Ważny jest kształt miseczki, bo po wyciągnięciu z niej pudding będzie miał jej formę. Trzeba wysmarować ścianki miseczki masłem. Pudding nie może wystawać z miski, bo w trakcie gotowania trochę urośnie. Najlepiej przykryć miseczkę podwójną warstwą metalowej folii i zabezpieczyć gumkami (ja dla pewności dałem aż trzy gumki recepturki). Jednak zanim zamkniemy szczelnie miseczkę (bo w czasie gotowania nie może do niej dostać się woda), trzeba zrobić zadość jeszcze jednej ważnej tradycji - należy wrzucić do puddingu jednopensówkę. Kto ją znajdzie w swoim kawałku puddingu, ten będzie miał szczęście przez cały następny rok (albo straci zęba, jeżeli zapomnimy powiedzieć gościom, że czeka ich w puddingu niespodzianka). Oto moja jednopensówka:
Teraz przyszedł czas gotowania. Należy pudding gotować na parze, a zatem trzeba miseczkę włożyć do dużego garnka, nalać zimnej wody i zacząć gotować na małym ogniu przez... 6 godzin (!). U mnie gotowanie wyglądało tak:
Po ugotowaniu (uwaga, w czasie gotowania w domu będzie Wam "pachniało" gotującym się łojem-smalcem, ale nic to dla wytrwałych amatorów kuchni hobbickiej) należy miseczkę z puddingiem wyciągnąć z garnka, poczekać aż ostygnie i potem wyciągnąć sam pudding z miseczki. U mnie wyglądał on po wyciągnięciu tak (bardzo udany pudding):
Teraz, po położeniu go na talerzyku możemy owinąć pudding dobrze gazą nasączoną brandy. Następnie całość owijamy folią i wkładamy do chłodnego miejsca. Nadchodzi bowiem czas dojrzewania naszego puddingu ze śliwkami. Im pudding starszy, tym - jak wino z Gondoru - lepszy! Najlepiej, gdy pudding dojrzewa przez 5-6 tygodni.
A w Nowy Hobbicki Rok polewamy nasz pudding ciepłą brandy i zapalamy. Voila! Ale o tym napiszę za 5 tygodni...
Epilog
Pudding dojrzewał w lodówce aż do dnia 3 stycznia (w Święta zdecydowaliśmy, że zjemy go w Sylwestra, a w Sylwestra nie mogliśmy zjeść, bo nie dotarliśmy do przyjaciół na imprezę z powodu fatalnej pogody). Epilog przygotowań puddingu dokonał się w dniu Urodzin J.R.R. Tolkiena. Zaprosiłem na małą imprezę połączoną z toastem "za Profesora" (o godzinie 21.00) Współredaktora Niezapominki, Toma Goolda. Oto mały reportażyk:
|
||||||