|
|
|
|
|
|
|
Ludy Śródziemia czyli Historii Śródziemia tom XII i ostatni |
Ryszard Derdziński |
|
|
|
|
Jesienią
zeszłego roku w brytyjskich księgarniach pojawił się dwunasty i -
zgodnie z intencją redagującego ten cykl Christophera Tolkiena - ostatni
tom wielkiej i ważnej serii: The
History of Middle-earth, śledzącej akt twórczy najpopularniejszego
pisarza stulecia na Wyspach Brytyjskich. W książce tej - zatytułowanej The
Peoples of Middle-earth (HarperCollins, London, 1996, Ł25)
czyli Ludy
Śródziemia -
syn Tolkiena powraca znowu do tematyki powstawania epopei Władca
Pierścieni (temu tematowi poświęcone były też: The
Return of the Shadow, The Treason of Isengard[1],
The War of the Ring, Sauron Defeated) - zaś konkretnie Christopher poświęca
tę książkę ewolucji Prologu i
Dodatków. Ale to nie wszystko. W Ludach
Śródziemia znajdziecie też (nareszcie!) esej o reinkarnacji
Glorfindela (przypominam, że temat ten wywołał niegdyś dość ostry spór
wśród krytyków) oraz jedyny istniejący fragment... kontynuacji Władcy
Pierścieni zatytułowanej The
New Shadow (Nowy Cień)! Opublikowane
w tej książce wcześniejsze wersje i szkice Prologu
i Dodatków są znacznie obszerniejsze od umieszczonych ostatecznie
we Władcy. Niosą one ze sobą
tyle nowych i ważnych informacji, że nie sposób zająć się nimi tutaj
szczegółowo. Spróbujmy jednak prześledzić najważniejsze z nich. Prolog
do
Władcy Pierścieni (I 16-35) zaczął
powstawać równocześnie z samą książką. Ale z początkiem lata 1948
roku Tolkien wprowadził do niego kilka radykalnych zmian - najciekawszy
jest sposób, w jaki przedstawił wtedy ‘prawdziwą’ historię
znalezienia Jedynego Pierścienia przez Bilba. W latach 1947-1950 w tekście
Hobbita pisarz i wydawnictwo
dokonali poważnej zmiany przekształcając sens i przebieg tego ważnego
dla Władcy Pierścieni
wydarzenia w ten sposób by było koherentne z późniejszą opowieścią.
Teraz należało zdecydować czy opis tych wydarzeń przedstawić w toku
narracji, czy też w
Prologu. Tolkien wybrał drugą
ewentualność. Wprawdzie
Nota do prologu (I 33-35) znalazła
się dopiero w drugim wydaniu angielskim, ale, jak zauważa Christopher, miała
ona być częścią Wstępu do zamierzanego przez ojca Silmarillionu. Możemy prześledzić tu ciekawy zwrot w koncepcji
Tolkiena dotyczącej ‘źródeł’ naszej wiedzy o czasach Silmarillionu i Władcy Pierścieni.
Pierwotnie (czytamy o tym w The
Book
of Lost Tales)
pewien Ćlfwine (wcześniej Eriol), pochodzący z ziemi Anglów i żyjący w
V wieku po Chrystusie, miał pożeglować z Brytanii na wyspę Tol Eressea.
Tam poznał historię Dawnych Dni w odnalezionych księgach i bezpośrednio
z ust mędrca Pengoloda. W takich ramach Silmarillion
istniał najdłużej. Podstawą
Władcy Pierścieni ma być
‘Czerwona Księga Marchii Zachodniej’ - początkowo dziennik Bilba i
Froda, uzupełniony później opisem dziejów Królestw Północnego i Południowego
i innymi materiałami z Trzeciej Ery (głównie hobbickimi). Jak dotąd
wszystko jest jasne - przekazy Ćlfwine’a o legendach i historii Pierwszej
Ery przetrwały do naszych czasów i są podstawą Silmarillionu, podczas gdy Czerwona Księga dzięki hobbitom (którzy
zgodnie z tą koncepcją żyli w naszym Świecie Pierwotnym) opowiada nam o
późniejszych dziejach świata i jest tekstem niesłychanie starożytnym. Jednak
w drugim angielskim wydaniu Władcy następuje poważna zmiana. W Nocie do prologu czytamy: Największa
jednak wartość kopii Findegila polega na tym, że tylko w niej
zamieszczono ‘Przekłady z języka elfów’ dokonane
przez Bilba. Dzieło to liczy trzy tomy i spotkało się z uznaniem jako
owoc głębokiej wiedzy i umiejętności. Bilbo pracował nad nim w latach
1403-1418 przebywając w Rivendell, gdzie miał dostęp do bogatych źródeł
zarówno w formie przekazów piśmiennych, jak ustnych. Frodo jednak z niego
nie korzystał, bo dotyczyły niemal wyłącznie historii Dawnych Dni,
dlatego niniejsza książka nic więcej o niej nie mówi (I 35) [wyżej
macie do czynienia z moim tłumaczeniem poprawionym - u Skibniewskiej
niekonsekwentnie: Frodo, zajmując się niemal wyłącznie historia Dawnych Dni, mało z
tej pracy krewniaka skorzystał, dlatego niniejsza książka nic więcej o
niej nie mówi]. Teraz
historia Ćlfwine’a staje się zbędna i niepotrzebna, gdyż źródłem Silmarillionu
okazuje się być trzytomowe dzieło Bilba. Dlaczego Tolkien porzucił
koncepcję staroangielskich kontaktów z elfami? Może jest to ostateczne
rozstanie z ‘mitologią dla Anglii’ i ze związkami Śródziemia z
naszym światem. A
teraz nowinki dla zainteresowanych (jak ja) sprawami języków. W Ludach
Śródziemia znajdujemy przykłady języka Sóval
Pháre. Czyżby kolejny pomysł Profesora, kolejny nieznany język elfów?
Nic podobnego. Sóval Pháre to Wspólna Mowa, ale w swej rzeczywistej postaci. Pamiętamy,
że zgodnie z Zasadami przekładu (III
545) Czerwoną Księgę przetłumaczono na angielski ze Wspólnej Mowy.
Wszystkie terminy, nazwy otrzymały angielską formę. We Władcy podano tylko kilka oryginalnych przykładów tego języka: Sűza
(przetłumaczone
jako Shire), Karningul
(Rivendell), Phurunargian
(Dwarrowdelf), banakul
(halfling), Banazîr (Samwise),
Ranugad
(Hamfast), Kalimac
(Meriadoc),
itd. Teraz możemy poznać ich znacznie więcej. Zobaczcie jak fonetycznie
interesujący jest to język: Bilba
Labingi (Bilbo Baggins), Labin-nec
(Bag End), Maura (Frodo), Batti
Zilbirapha (Barliman
Butterbur). Jak
pamiętamy język ten nazywano też Westron. W rzeczywistości nazwa ta brzmiała Adűni,
co znakomicie koresponduje z nazwą starszego języka Adűnaic.
Nazwy z języków pokrewnych Sóval Pháre
to na przykład: w języku Północy Trágu
(Smaug),
w języku Rohirrimów Lohtúr
(Éothéod), Túrac (Théoden). Ludy
Śródziemia
podają nam też garść wiedzy o krasnoludach i ich języku. Przede
wszystkim, uwaga, poznajemy nazwy wszystkich siedmiu rodów krasnoludzkich.
Mamy zatem oczywiście Długobrodych,
ale również Ognistobrodych (Firebeards)
i Szerokobiodrych (Broadbeams)
pochodzących z Ered Luin (przebudzili się na północ od Ered Lindon).
Następnie Żelaznostopi (Ironfoots),
Sztywonobrodzi (Stiffbeards), Czarnowłosi (Blacklocks) i Kamiennostopi (Stonefoots) - wszyscy przebudzili się bardziej na
wschód. Okazuje się, że nazwa Góry Gundabad
pochodzi z khuzdűl
(języka krasnoludów, który tak właśnie jest zapisywany w Ludach
Śródziemia) i to tam właśnie przebudził się Durin. Nazwa Długobrodych
w khuzdűl
to Sigin-tarag. Miłośnicy
języków elfów też znajdą coś dla siebie. Mamy przykład zdań w quenya
(są to pytania zadane przez Ćlfwine’a
Pengolođowi):
Manen
lambe Quendion ahayane? -
‘Jak język Elfów się zmieniał?’ Mana
i-coimas Eldaron? -
‘Co to jest „coimas” Eldarów?’ Dowiadujemy
się też, że imię Aragorn oznacza ‘Królewskie-męstwo’. Znajdziemy tam też większe
teksty o tematyce językoznawczej: Wymowa
Feanora, Problematyka [słowa] ‘Ros’,
Dangweth Pengolođ.
Powrócimy
do nich w kolejnych numerach Simbelmýnë. Przedstawione
w tym tomie Drzewa Genealogiczne uzupełniają
naszą wiedzę o rodzinach Bolger i
Boffin. Tabele z krewniakami
bohaterów Władcy Pierścieni są
reprodukowane wraz z ciekawym komentarzem. Fascynujący
jest rozdział O Kalendarzach. Znajdziemy tu mnóstwo nieopublikowanych informacji
o rachubach dni w Śródziemiu. Okazuje się po raz kolejny, że Tolkien był
zmuszony do radykalnych cięć w trakcie redagowania Dodatków. Można
by się wiele rozpisywać o innych ciekawych rozdziałach księgi Ludy
Śródziemia, o wcześniejszej wersji Akallabęth,
o niezwykłych losach Galadrieli i o jej włosach, o lembasach
i ich pochodzeniu z Amanu, o Czarodziejach, o Glorfindelu i
reinkarnacji, etc. Niestety materia to zbyt obszerna by spłycać ją w
streszczeniu (za to są to ciekawe materiały do rozpracowania w Simbelmýnë.
Tutaj spojrzymy jeszcze na Nowy cień,
czyli opowieść o dalszych losach Gondoru. Tolkien
rozpoczął pisać Nowy cień około roku 1950 jako dalszy ciąg Władcy Pierścieni. Nie można niestety określić bliższej daty
tych prac; wiemy jedynie, że Profesor porzucił je na jakiś czas i powrócił
do nich na krótko w połowie lat sześćdziesiątych. W Ludach
Śródziemia całego opublikowanego tekstu mamy jakieś siedem i pół
strony. Nie zaspokaja to zapewne naszej ciekawości, rozbudzonej fragmentami
listów, w których Tolkien streszczał Nowy
cień (L 344, 419). Akcja rozgrywa się w jakieś sto lat po Wojnie o
Pierścień, za panowania Eldariona. Obserwujemy losy zagmatwanego w ciemny
kult wiekowego już Borlasa (młodszego syna Beregonda i brata Bergila, którego
Pippin spotkał w Minas Tirith). Kult rozprzestrzeniający się w Gondorze
jest związany z postacią Herumora. Tolkien w jednym z listów (L
344) określa te wierzenia mianem ‘satanistycznych’, a cała opowieść
ma być w zamierzeniu smutną refleksją nad Człowiekiem, który zadziwiająco
szybko nudzi się dobrem. Ostanim
tekstem w książce jest Tal-Elmar, datowany na połowę lat pięćdziesiątych. Jest to
opowieść o pierwszych spotkaniach ‘Dzikich Ludzi’ z Númenorejczykami,
w czasach najwcześniejszych podróży tych ostatnich do Śródziemia, przed
Upadkiem Númenoru. Tal-Elmar jest najmłodszym synem Hazada, Dzikiego Człowieka,
którego ojciec, Buldar ożenił się z Elmar porwaną w trakcie wyprawy
wojennej, a pochodzącą spośród Atani.
Tal-Elmar podobny jest bardzo do babki. Sam Hazad wyróżnia się
posiadaniem... siedemnastu synów i brody długiej na pięć stóp (około półtora
metra!). Głównym tematem opowiadania jest przybycie okrętów númenorejskich
do małej zatoczki i przyjęcie Tal-Elmara przez jego załogę, która jest
przekonana, że Tal-Elmar jest jednym z ich plemienia. Z zapisanych pod
koniec rękopisu nazw geograficznych wynika, że Tal-Elmar miał odwiedzić
z Númenorejczykami inne krainy Śródziemia. Ciekawie rozpoczyna się sam
tekst: Za dni Wielkich Królów, gdy
człowiek mógł spokojnie przemierzyć suchą stopą drogę z Rzymu do
Yorku (co nie znaczy, że ktoś już te miasta zbudował, czy nawet o nich
pomyślał)... Wydaje
się, że ta oderwana od innych opowieść, nie skoncentrowana na żadnym
wielkim wydarzeniu z historii Śródziemia, miała być próbą spojrzenia
na ten świat oczami innych ludów. Tolkien poszukiwał spojrzenia na legendarium
z perspektywy nie mieszczącej się w głównym nurcie tradycji
elficko-númenorejsko-hobbickiej. Po
publikacji ostatniego, zamykającego serię tomu The
History of Middle-earth powstaje problem oceny tego monumentalnego dzieła.
Wydaje się, że nikt inny, tylko syn Profesora - Christopher Tolkien - mógł
przedsięwziąć tak trudne i pracochłonne zamierzenie. Bo Historia
Śródziemia to z jednej strony testament wielkiego pisarza i
subkreatora, z drugiej wyraz zachwytu i oddania spadkobiercy, który potrafił
uporać się z wielkim dziedzictwem zapisanym w rękopisach i w
maszynopisach. Każdy kochający Śródziemie powinien zapoznać się ze
wszystkimi dwunastoma tomami tego znaczącego dokumentu ludzkiej pracy i
inwencji. [W recenzji wykorzystano materiały z pism Mythlore, Mallorn, Vinyar Tengwar i Tyalie Tyelelliéva]
[1]
Patrz artykuł Arkadiusza Kubali Zdrada
Isengardu czyli ‘Historia Władcy Pierścieni cz. 2’ .
|
|

