Stary Las i Wierzbowija

V rozdział Powrotu Cienia

J.R.R. Tolkien

 

 

 

W liście z 31 sierpnia 1938 mój ojciec pisał, że po dłuższej przerwie, „w ostatnich dwu – trzech dniach” wrócił do książki, która z miejsca „popłynęła niczym rzeka” i dotarła w „okolice Rozdziału VII”. Jest oczywiste, że w ciągu tych kilku dni hobbici przeszli przez Stary Las, drogą przez dolinę Wierzbowiji, zatrzymali się w domu Toma Bombadila, uciekli przed Upiorami Kurhanów i dotarli do Bree.

Istnieje zaledwie kilka szkiców z pierwotnej wersji czwartego rozdziału, a te które są przedstawiam poniżej. Oto pierwsza strona, napisana miękkim ołówkiem i teraz bardzo trudna do odczytania. Wprowadziłem nieco potrzebnej interpunkcji i kilka spójników, które zostały pominięte. Ponadto rozwinąłem inicjały w pełne imiona.

Wsiedli na kucyki i wjechali w mgłę. Po ponadgodzinnej jeździe dotarli do Żywopłotu. Był wysoki i pokryty srebrnymi pajęczynami.

- Jak się przez to przedrzemy ? – Zapytał się Odo.

- Oto droga – odpowiedział Marmaduke. Podążając za nim wjechali do niewielkiego, wyłożonego cegłami tunelu. Tunel zaczynał się w niewielkim jarze i podkopem przechodził pod Żywopłotem, a jego wylot znajdował się dobre dwadzieścia jardów po drugiej stronie.

W tym miejscu tunel zamykany był bramą wykonaną z gęsto osadzonych żelaznych prętów. Marmaduke otworzył bramę, przepuścił wszystkich, a potem ponownie ją zamkną. Kiedy się zatrzaskiwała przez każdego przeszedł nieprzyjemny dreszcz.

- Dokonało się – powiedział Marmaduke. – Teraz już opuściliście Shire i jesteście [? na zewnątrz], w pobliżu krawędzi Starego Lasu.

- Czy prawdziwe są o nim opowieści ? – Zapytał się Odo.

- Nie wiem o które opowieści tobie chodzi, jeżeli masz na myśli te stare podania jakimi raczyły nas stare nianie, te o strachach, goblinach, wilkach i zjawiskach tego rodzaju to nie. Las jednakowoż jest dziwny, tajemniczy. Wszystko w Starym Lesie jest o wiele bardziej żywe (niż to co jest w moim Shire), bardziej świadome tego co wokół się dzieje. Nie lubi tu się obcych, poza tym. Drzewa obserwują was, lecz niezbyt czujnie za dnia. [? Czasami] najbardziej złośliwe z nich może zrzucić gałąź, lub patyk by zbić z nóg, lub sięgnąć po ciebie jakimś długim pnączem. Nocą jednakże rzeczy dziać się mogą bardziej niepokojące, jak mi mówiono. Byłem tylko raz w Starym Lesie, a wtedy jedynie na skraju, tuż po zmroku. Zdawało mi się, że wszystkie drzewa szeptały, jedno do drugiego, i chociaż nie było wiatru, wymachiwały gałęziami, jakby coś szukały. Mówi się, ze drzewa mogą się poruszać, czasem otoczyć intruzów i tym samym odciąć im drogę ucieczki. Dawno temu drzewa zdobyły się nawet na to by zaatakować Żywopłot. Podeszły i zakorzeniły się same tuż za Żywopłotem, tak że przechylały się ponad nim. Lecz my wypaliliśmy ziemię na wiele mil wzdłuż wschodniej strony i drzewa podały się. Są też i inne, nieznane istoty żyjące w głębi Lasu, w jego odległych zakątkach. Nie słyszałem jednak by były zbyt groźne, przynajmniej nie za dnia. Lecz coś, lub ktoś robi ścieżki i utrzymuje je w dobrym stanie, dostępne. Tutaj jest początek największej i najszerszej ze ścieżek, która biegnie mniej więcej w kierunku zgodnym z naszymi zamiarami. To do niej właśnie się kieruję.

Teren powoli się wznosił i kiedy kucyki mozoliły się idąc ścieżką, drzewa gęstniały, stawały się wyższe i ciemniejsze. Nie było słychać żadnego dźwięku, wyjąwszy jakieś przypadkowe kapnięcie, lecz wkrótce zaczęli doznawać nieprzyjemnego uczucia, które nasilało się stopniowo, że są obserwowani, z dezaprobatą, jeżeli nie z niechęcią. Marmaduke spróbował zaśpiewać, ale głos mu wnet opadł do mruczenia, a potem zamilkł. Niewielka gałąź spadła z trzaskiem ze starego drzewa na trakt tuz za nimi. Zatrzymali się zdziwieni i spojrzeli wkoło.

- Drzewa wydają się przeciwne naszemu śpiewowi – powiedział Marmaduke pogodnie. - No dobrze, poczekajmy aż dotrzemy do bardziej otwartego miejsca.

         Wyrąb  wzgórze widok wschód słońca

         Mgły opadają robi się gorąco

         Drzewa zagradzają drogę. Zawracają [? Zawsze...... strona]

Stary Wierzbin. Spotkanie z Tomembombadil. [Napisane pospiesznie Upiory kurhanów].

         Obóz na wzniesieniach.

 

Podczas, gdy ta strona rozpoczęła się jako fragment narracji, a zakończyła się jakby odsyłaczami, to następna jest dla odmiany „szkicem” planowanej opowieści.

Ścieżka wiła się , a oni poczuli się zmęczeni. Nie mogli dotrzeć do miejsca, z którego byłby jakiś widok. W końcu na wprost, patrząc w dół ścieżki zobaczyli nagie wzgórze (które niczym koroną było zwieńczone przez kilka sosen). Dotarli tam i  zorientowali się, że mgły opadły, a słońce bardzo gorące i prawie w zenicie. Godzina 11. Odpoczęli i zjedli. Lecz mogli wokół zobaczyć tylko las i nie potrafili określić, gdzie jest Żywopłot, ani gdzie jest linia drogi wiodącej na północ, widzieli tylko nagie wzniesienia leżące na Wschodzie i Południu, szarozielone w oddali. Poza wzniesieniem ścieżka skręcała na południe. Zdecydowali się zejść ze wzgórza i skręcili na północny – wschód, kierując się według słońca. Lecz drzewa zagrodziły drogę. Zeszli zboczem, ale krzewy, jeżyny, leszczyny i co mogło jeszcze przeszkadzały. Wszystkie ...    [? Otwierające się] kierowały ich w prawo. W końcu wczesnym popołudniem zorientowali się, że doszli do rzeki z brzegami obrośniętymi wierzbami, do Wierzbowiji1. Marmaduke wiedział, że płynie ona poprzez Las, mając źródła we wzniesieniach, a ujście do Brandywiny w Zagrodziu. Wydawało się, że jest jakaś słabo przetarta ścieżka wiodąca w górę rzeki. Ogarnęła ich jednak wielka senność. Odo i Bingo nie mogli iść bez odpoczynku. Usiedli opierając się plecami o pień wielkiej wierzby, podczas gdy Frodo i Marmaduke zajęli się kucykami. Stary Wierzbin pojmał Binga i Oda. Nagle w oddali rozległ się śpiew. (Tom Bombadil nie nazwany). Wierzbin zwalnia pułapkę.

Kiedy wieczór nadszedł dotarli do końca lasu i wspięli się na wzniesienia. Robiło się bardzo zimno – mgła, zastępowana przez zimną mżawkę. Schronili się pod wielkim kurhanem. Upiór Kurhanu zabrał ich do środka. Obudzili się by stwierdzić, że zostali pogrzebani żywcem. Krzyczą. W końcu Bingo i Marmaduke zaintonowali pieśń. W odpowiedzi z zewnątrz usłyszeli podobną pieśń. Tom Bombadil otwiera kamienne drzwi i wypuszcza ich na wolność. Udają się na noc do jego domu – dwa Upiory Kurhanów idą [biegną] za nimi, lecz zatrzymują się za każdym razem, jak tylko Tom Bombadil odwraca się i spogląda na nie.

Na tym etapie, zatem, ich pierwsze spotkanie z Tomem Bombadilem było bardzo krótkie, a jego gośćmi nie byli aż do czasu ucieczki spod kurhanów na wzniesieniach. Nie znaleziono jednak żadnego o tym opowiadania i chyba nic takiego nie powstało.

Oczywiście, co jest możliwe, że jakiś inny wstępny szkic został zagubiony, ale najwcześniejszy rozwinięty tekst rozdziału czwartego (z numerem „IV”, lecz bez tytułu) wygada jak kompozycja ab initio,

z wieloma słowami i zdaniami, a nawet całymi stronami usuwanymi i zastępowanymi w trakcie pisania. Jednakowoż dla większej jego części jest to najstarszy i czytelny (chociaż bardzo szybko pisany) rękopis, a ponadto rozwijający się w trakcie tworzenia (patrz przypis 3). Jest godne zaznaczenia, że ten tekst zbliża się niemal od razu do opowieści opublikowanej w „Wyprawie” („Drużynie Pierścienia), w rozdziale nr 6 „Stary Las”, z jedynie niewielkimi różnicami, ograniczonymi do nieco innego opisu charakteru postaci (przeważnie tylko sprawa imion), innego rozdziału „ról”, natomiast całe fragmenty narracji są co do słowa podobne ostatecznej wersji. Mój ojciec w tym momencie mógł z powodzeniem powiedzieć, że „Władca Pierścieni” popłynął spod pióra.

Należałoby zwrócić uwagę na kilka punktów. Po pierwsze co do charakteru postaci. Części „mówione” są w różny sposób rozdzielone w pierwszym szkicu, a inaczej w tekście ostatecznym. Fredegar Bolger nie jest oczywiście jeszcze obecny przy pożegnaniu grupki podróżników przy wlocie do tunelu pod Żywopłotem, a jego kwestia „Jak wy się przedostaniecie ?” („Wyprawa” str. 159) jest przypisana do Oda (- Jak się przez to przedrzemy ? – patrz str. 1 tego rozdziału). Wersy O! Wędrowcy w krainę cienia (itd.)2 recytowane

w „Wyprawie” str. 163 przez Froda, są tu słowami Marmaduke’a, ale zmienione, prawdopodobnie natychmiast, pojawiają się jako recytacja Froda Took’a. Obiekcje Pippina co do wybrania ścieżki wzdłuż Wierzbowiji („Wyprawa” str. 167) są uwagami Binga, natomiast scena ze Starym Wierzbinem jest częściowo odmienna. W pierwotnej wersji to Bingo i Odo zostali całkowicie obezwładnieni przez sen i legli oparci o pień wierzby, natomiast Marmaduke był bardziej odporny i podniósł alarm przeciw atakowi senności. Frodo Took („bardziej skłonny do przygód”) poszedł brzegiem w dół rzeki (tak jak Frodo Baggins w „Wyprawie”) i zasnął u Wierzbina stóp i tu chyląc się ku wodzie, zaczął być wciągany przez korzenie w toń. Marmaduke z kolei gra późniejszą rolę Sama spędzając kucyki, ratując Froda (Took’a, lub Baggins’a) przed utonięciem i dyskutując z Frodem jak uwolnić więźniów drzewa. Ciągle mimo późniejszego rozdziału ról w tej scenie i pojawienia się Sama Gamgee, stary tekst bliski finalnej formie, tak jak można to zobaczyć na poniższej próbce (patrz „Wyprawa” str. 170).

        

Marmaduke chwycił go [Frodo Took] za tył kapoty i wyciągnął spod korzenia, a potem ułożył go na brzegu. Niemal natychmiast Frodo obudził się, zakaszlał i wykrztusił wodę.

- Czy wiesz, - powiedział, - ta bestia wrzuciła mnie w toń ! Czułem i widziałem to: wielki korzeń po prostu okręcił się wokół mnie i ściągnął.

- Śniło się tobie – odrzekł Marmaduke. – Zostawiłem ciebie śpiącego, chociaż uważałem, że to raczej dziwne miejsce na odpoczynek.

- A co z tamtymi dwoma ?– Zapytał się Frodo. – Ciekaw jestem jakiego rodzaju oni mieli sny ?

Odwrócili się i weszli głębiej na brzeg. Marmaduke wtedy zrozumiał co to był za trzask. Odo zniknął.. Szczelina, w której się położył zamknęła się tak, że nawet stóp nie było widać. Bingo był w pułapce, ponieważ szczelina zatrzasnęła się ściskając go w talii.......

Pozostało jeszcze do omówienia parę drobnych uwag o topografii. W szkicu (str. 2) opisano, że wzgórze było zwieńczone niczym koroną przez kilka sosen, a zachowano, że miał „kępę sosen na szczycie”, pod którą rozsiedli się hobbici. W „Wyprawie” (str. 164) pagórek ten jest przyrównany do łysej głowy, a drzewa do „bujnych włosów wśród których wygolono kolistą łysinę”. Kiedy później podeszli do końca wąwozu i poprzez drzewa spojrzeli na Wierzbowiję, spostrzegli, że są na krawędzi klifu:

Nagle las urwał się, a wąwóz skończył się na brzegu, który przechodził w klif. W tym miejscu strumień nurkował i opadał szeregiem niewielkich wodospadów. Spoglądając w dół ujrzeli, że pod nimi rozciągała się dolina pełna traw i trzcin.

Marmaduke zlazł w dół, ku rzece i zniknął w gęstwinie wysokich traw i niewielkich krzewów. Po chwili pojawił się ponownie i zawołał ich ze skrawka darni, gdzieś trzydzieści stóp poniżej. Przekazał wieść, że jest całkiem solidny grunt pomiędzy brzegiem a rzeką.

 

Z „Wyprawy” (str. 167) wiadomo, że hobbici podążając brzegiem małego strumienia w dół wąwozu doszli do poziomu doliny Wierzbowiji ciągle jeszcze w głębi lasu:

Wydostając się pod otwarte niebo  stwierdzili, że zeszli żlebem z wysokiego, stromego zbocza, nieomal urwiska. U jego stóp ciągnął się szeroka dolina porośnięta trawą i sitowiem.

[Merry] wybiegł na blask słoneczny i zniknął w wysokiej trawie. Po chwili wrócił z wiadomością .....

 

W dalszym ciągu pierwotnej wersji opisano zaniepokojenie spowodowane problemami ze sprowadzeniem kucyków w dół urwiska, co po prawdzie odbyło się bez trudności, ale Frodo Took „przeniósł niemal cały swój ciężar na kępę trawy, która oderwała się od zbocza. Przekoziołkował wiele razy i poleciał w dół co najmniej piętnaście stóp, lecz na dnie stwierdził, że nie odniósł większej kontuzji, jako że dno było miękkie”.

W wyprawie (str. 168) hobbici po prostu „ruszyli jeden za drugim” i wyszli zza drzew.

Ostatnia część rozdziału, w której pojawia się Tom Bombadil i która kończy się tymi samymi słowami co w „Wyprawie” („i objęła ich złocista fala światła.”), jest tak zbliżona do tego co ukazało się drukiem3, że tylko należy wspomnieć o jednej małej sprawie. Zarówno w przytoczonym fragmencie, jak i w „Wyprawie” jest oczywiste, że ścieżka, którą podążają hobbici wzdłuż Wierzbowiji wiedzie północnym brzegiem rzeki. Brzegiem, który osiągnęli po wyjściu z lasu. Zatem jest to dziwne, że zbliżanie się do domu Toma Bombadila zostało opisane w ten sposób:

Trawa pod ich stopami była krótka, miękka i wydawało się, że jest starannie pielęgnowana. Brzeg lasu poza nimi przycięty i uformowany jak żywopłot. Ścieżka wyznaczona przez białe kamienie skręcała ostro w lewo i biegła przez mostek. Później wspinała się na wierzchołek w małego kopulastego wzgórza ...

Ale w rzeczywistości ścieżka była na lewym brzegu, patrząc w górę rzeki. Później ten tekst, bardzo poważnie zmieniony, zbliżył się do wersji opublikowanej w „Wyprawie”. Ciągle jednak ten detal pozostał: „Ścieżka ograniczona była białymi kamieniami i ostro skręcająca w lewo wiodła ich poprzez drewniany most ...”. Następnie słowo „lewo” zmieniono na „prawo” co sugeruje, że dom Toma Bombadila leżał południowym brzegu Wierzbowiji. W „Wyprawie” nie ma wzmianki o moście. Mapa Shire opracowana mego Ojca wskazuje, że prawdopodobnie rozmyślił się w tym momencie. Dowodem, że w ołówkowym szkicu (podkładzie) mapy symbol „TB” wraz z ciemnym znakiem obok umiejscowiony jest na południowym brzegu, a pokrywająca rysunek mapa wykonana atramentem umiejscawia dom na północ od rzeki.

 

PRZYPISY

1. Tutaj pierwszy raz pojawia się nazwa Wierzbowija.

2. Ten wers maj w pierwszej linijce krainę cienia zamiast mrocznej krainy, a także inaczej jest w „Wyprawie”. Wstępne szkice tego wiersza także odnaleziono. Z początku mój ojciec pisze: „O wędrowcy w krainę drzew/ nie rozpaczajcie, że lasów nie ma tu”, następnie w tym miejscu przerywał, a kontynuacja być może powinna wyglądać tak:

                                     nie myślcie o domostwie za sobą pozostawionym

                                     lecz skierujcie swe serca ku wzgórzom odległym

                                     het za słońcem wschodzącym.

                                     Podróż co dopiero się rozpoczyna,

                                     droga zawsze do przodu gna

                                     zostawiając wiele domów i wiele drzwi

                                     mknąc ponad wodą i w lasów głębię

 

3. Pod koniec rozdziału odczytanie rękopisu jest bardzo utrudnione. Od miejsca, gdzie Marmaduke i Frodo Took odkryli, że Bingo i Odo są schwytani przez Wierzbina (w tym miejscu mój ojciec zmienia pióro na ołówek, a pismo staje się coraz bardziej nieczytelne) rozdział wydaje się zmierzać ku końcowi przypadającemu na moment ich uwolnienia przez Toma Bombadila. Później ojciec wymazał większość tekstu pisanego ołówkiem, albo poprawiał go piórem, by kontynuować używając pióra do końca rozdziału. Końcowe fragmenty odeszły znacznie od wstępnego szkicu przytoczonego na str. 2, gdzie hobbici po ich uratowaniu weszli na wzniesienia i zostali schwytani przez Upiory Kurhanów. Tutaj, jak i w „Wyprawie” Tom zaprasza ich do odwiedzenia swego domu i idzie na przód ścieżką wzdłuż Wierzbowiji. Ostatnia część rękopisu jest prawdopodobnie, szczerze mówiąc, późniejszym dodatkiem; ale jest to sprawa mniejszej wagi, jako że cały tan rozdział należy do tego samego okresu pracy w końcu sierpnia 1938 roku.

 

Nota o Tomie Bombadilu

Tom Bombadil, Goldberry, Stary Wierzbin i Upiory Kurhanów istniały już w rzeczywistości od pewnego czasu, pojawiając się w druku na stronach The Oxford Magazine (Vol. LII, no. 13, z 15 lutego 1934). W liście z 1954 roku mój ojciec powiedział:

Nie sądzę by specjalnie rozwodzić się nad Tomem, niczego to nie poprawi. Jednakże wielu uważa go za dziwaczny i naprawdę przeszkadzający składnik. By dać za dość faktom to włączyłem go do wątku tylko dlatego, że już wcześniej po prostu „wymyśliłem” go dla innych potrzeb (pojawił się w „The Oxford Magazine”) i chciałem wykorzystać go do przygody w drodze. *

Na małej, odosobnionej kartce papieru znalazłem następujący wiersz. Na wierzchołku strony ojciec napisał: „Data nieznana – zalążek Toma Bombadila najprawdopodobniej połowa lat trzydziestych”. Notkę napisano w tym samym czasie co przepisany wiersz, który jest, jak się wydaje, odpowiednio starszy. Nie znalazłem śladów skąd ten tekst skopiowano.

 

                                     (Powiedziałem ja)

                            „Ho, Tomie Bombadilu

                                 Gdzież to zmierzasz

                            Z Johnem Pompadur

                                 W dół Rzeki wiosłując ?”

 

                                     (Powiedział on)

                            „Poprzez Long Congelby,

                                 Stoke Canonicorum

                            Mijając King’s Singleton

                                 Do Bumby Cocalorum –

 

                            By wezwać Billa Willoughby

                                 Cokolwiek czyniącego

                            I siekierę Harrego Larraby

                                 Co za piwo warzącego.”

 

                                     (A on śpiewa)

                  „Naprzód, łódko ! Wiosłuj ! Wierzby się wyginają,

                        trzciny się pochylają, wiatr w trawach dmie.

                  Płyń, strumieniu, płyń ! Fale są nieskończone;

                        zielenią łyskają, a błyszczą kiedy je tniesz.

 

                  Bież, czarowne Słońce, poprzez niebiosa porankiem,

                        Tocz się złociste !Wesoły jest mój śpiew !

                  Chłodź stawy, choć lato będzie palące;

                        pozwól by w cienistych dolinkach śmiech dzwonił !

 

Wiersz opublikowany w The Oxford Magazine w 1934 roku nosił tytuł Przygody Toma Bombadila (we wcześniejszej wersji była to Historia Toma Bombadila). Wiele lat później (1962) mój ojciec uczynił ten wiersz pierwszym utworem w zbiorze, któremu dał tytuł (a także dodał nowy wiersz, Bombadil Płynie Łódką, a w którym Tom spotyka Farmera Maggota w Marish). W późniejszych wersjach tego wiersza dokonano wielu zmian, a także dodano odniesienie do Wierzbowiji, lecz stary utwór w większości zachował się.

W przytoczonym wierszu, w tym a i w następnym rozdziale można w nim znaleźć prapoczątek wielu spraw – zamykająca się szczelina Wielkiej Wierzby (chociaż w wierszu to Tom osobiście był przez nią schwytany), kolacja złożona z „żółtej śmietany i plastra miodu, z białego chleba i masła”, te „nocne głosy” łącznie ze stukotaniem we framugę okna gałęzi Starego Wierzbina, słowa Upiora Kurhanów (który w poemacie był wewnątrz domu Toma) „Czekałem na ciebie” i wiele innych.

 

tłumaczył Mariusz Pawlicki



* „Listy J.R.R. Tolkiena”,  list nr 153. Niektóre ważniejsze obserwacje dotyczące Toma Bombadila można znaleźć w tym liście i liście nr 144.

Średniowieczna nazwa obecnego Stoke Canon w Devonshire.