Tom Bombadil

VI rozdział Powrotu Cienia

J.R.R. Tolkien

 

 

 

Bardzo zwięzły szkic ukazuje zamysły mego ojca co do kolejnego etapu wyprawy hobbitów: ich wizytę w domu Toma Bombadila.

 

Tom Bombadil ratuje ich od Wierzbowego Człowieka. Mówi, że był to szczęśliwy traf, że przybył tą drogą – poszedł do stawu wodnych lilii po kilka białych lilii dla Goldberry (moja żona).

Okazuje się, że zna Farmera Maggota. (Uczyń Maggota nie hobbitem, ale innego rodzaju stworzeniem – nie krasnolud, lecz pokrewny Tomowi Bombadil). Odpoczywają w jego domu. Mówi, że jedyną drogą na zewnątrz jest jego ścieżka wzdłuż Wierzbowii. Opis biesiady i (wierzbowy?) ogień. Wiele głosów nocą.

Tom Bombadil budzi ich śpiewając derry dol i otwiera wszystkie okna (mieszkał w małym domku pod zboczem wzgórza, który frontem był skierowany ku brzegowi [? wschodniemu zakątkowi] lasu). Wskazał im drogę na północ, tak by ominąć Wzgórza i kurhany. Ostrzegł ich przed upiorami kurhanów; przekazał im piosenkę, którą mają śpiewać, gdy upiory kurhanów zagrożą im lub Zimny dzień. Mgła gęstnieje i hobbici gubią się.

 

Powyższy szkic został napisany w wielkim pośpiechu ołówkiem. Jak wkrótce się dowiemy, na tym etapie hobbici spędzą z Tomem Bombadil jedynie jedną noc, a odeszli następnego ranka. Inny zbiór uwag, też najwyraźniej poprzedzający pierwsze wykończone opowiadanie jest także bardzo trudny do odczytania:

 

Motyw lilii wodnych – ostatnie letnie lilie dla Goldberry.

Relacje między Tomem Bombadil a Farmerem Maggot (Maggot to nie hobbit?).

Tom Bombadil jest „tubylcem” – pamięta on ten kraj jeszcze z czasów przed ludźmi, przed hobbitami, przed upiorami kurhanów, tak przed czarnoksiężnikiem – nim do tego zakątka świata nadeszły elfy.

Goldberry mówi, że Tom jest „panem wody, lasu i wzgórz”. Czy cała kraina należy do niego? Nie! Ta kraina i wszystkie rzeczy należą do siebie. On nie jest właścicielem, tylko panem, ponieważ sam należy do siebie.

Opis Goldberry, z jej włosami tak żółtymi jak żółte irysy, jej zieloną suknią i lekkimi stopy.

Upiory Kurhanów spokrewnione z Czarnymi Jeźdźcami. Czy Czarni Jeźdźcy są w rzeczywistości konnymi Upiorami Kurhanów?

Goście śpią – głosy, jakby wiatr kołyszący drzewami na skraju lasu i ... poprzez okienne szyby, szczyty dachów i drzwi. Galopujące [?konie] wokół domu.

 

Pierwszy większy fragment (niekompletny) z tego rozdziału jest pospiesznie napisanym i trudno czytelnym rękopisem nakreślonym atramentem, który staje się szczególnie nieczytelny nim skończy się na pierwszym poranku w domu Bombadila. Fragment ten nie posiada tytułu, ale jest raczej dziwnie numerowany „V lub VI”. Tutaj, bardziej nawet niż Rozdziale V (i to prawie do końca) opowieść jest przedstawiona niemal ze wszystkimi detalami budującymi nastrój.

Najbardziej interesującą jest historia snów hobbitów śnionych w nocy i przedstawiona jest w ten sposób:

        

Głęboką nocą Frodo zbudził się i usłyszał głosy: niespodziewanie ogarnął go niepokój [? Tak, że] nic nie mógł powiedzieć a tylko leżał bez tchu nadsłuchując. Usłyszał dźwięk jakby silny wiatr wirował wokół domu kołysząc budynkiem, a wicher wzmagał się galopując, galopując: wydawało się, że tętent szarży w dół wzgórza nadciągając od wschodu. Aż pod ściany i wokół i wokół ścian kopyta dudniły a wicher dął. Potem wszystko ucichło wracając za wzgórza i rozpłynęło się w ciemności.

        

- Czarni Jeźdźcy, – pomyślał Bingo. – Czarni Jeźdźcy, czarny szwadron jeźdźców. Zastanowił się czy w ogóle będzie miał, nawet rano, odwagę opuścić osłonę tych zacnych kamiennych ścian. Leżał przez chwilę nasłuchując, lecz wokół znowu było spokojnie i wkrótce zasnął ponownie. Leżący przy nim Odo śnił. Przewrócił się i zamamrotał aż obudził się w ciemności, a wtem sen zmaterializował. Pac, pac, zgrzyt; dźwięki jakby konary ze złością trzeszczały na wietrze a gałązki niczym palce obmacywały ściany i okno ... [itd. Jak w „Wyprawie” str. 183; w „Drużynie Pierścienia str.177].

Podczas głębokiego snu Frodo usłyszał szum wody, który powoli obudził go. Woda z początku spokojnie spływając w dół, a potem rozlewając się wokół domu, bulgotała pod ścianami ... [itd. Jak w „Wyprawie” str. 183; w „Drużynie Pierścienia str.177].

Meriadoc1 przespał całą noc z głębokim ukontentowaniem.

 

Jak powyżej opowiedziano nie ma powodów by nie przyjąć, że tej nocy Czarni Jeźdźcy (lub Upiory Kurhanów) w rzeczywistości przybyli i jeździli wokół domu Toma Bombadila. Zobaczymy, że jednoznacznie przedstawiono, że Bingo obudził się, a po chwili zasnął. W pierwotnym szkicu przytoczonym w Rozdziale V tomu I Historii Władcy Pierścieni „Powrót Cienia” zatytułowanym „Stary Las i Wierzbowija” (gdzie hobbici zatrzymują się jedynie u Toma po ich uwięzieniu przez Upiory Kurhanów na obszarze Wzgórz) „Dwa Upiory Kurhanów nadjechały [?galopując] za nimi”; porównaj ze szkicem przytoczonym na poprzedniej stronie: „Upiory Kurhanów spokrewnione z Czarnymi Jeźdźcami. Czy Czarni Jeźdźcy są w rzeczywistości konnymi Upiorami Kurhanów?” – z następującymi słowami „Galopujące [?konie] wokół domu”. W każdym bądź razie, koniec tego tekstu (na nieszczęście tak niewyraźnie napisany, że czyni jego interpretację niewyobrażalnie utrudnioną) jest jednoznaczny. Tutaj, jak i w późniejszej opowieści obudzony Bingo wygląda poprzez wschodnie okno swego pokoju na szary od rosy przydomowy ogródek.

 

Spodziewał się, że murawę sięgającą ścian domu zobaczy całą stratowaną kopytami. W rzeczywistości widok przesłonił mu rząd wysokich tyczek oplecionych zieloną fasola. Tylko daleko ponad nimi szary szczyt wzgórza wyłaniał się we wschodzącym słońcu. Był szary poranek z przymglonymi chmurami, które zanurzone były głęboko w pasmach żółci i jasnej czerwieni. Rozjaśniało się bardzo szybko i wkrótce czerwone kwiaty fasoli zaczęły połyskiwać na tle wilgotnych, zielonych liści.

 

Frodo wygląda przez zachodnie okno, tak jak to czyni to Pippin w „Wyprawie” („Drużynie Pierścienia”) i widzi Wierzbowiję znikającą w zamglonej dali, a w ogrodzie kwiatowym: „Nigdzie w pobliżu nie rosły wierzby”.

 

- Dzień dobry, mili przyjaciele! – Przywitał się Tom, otwierając szeroko wschodnie okno. Wpłynęło chłodne powietrze. – Słońce [?ogrzeje] was później w dzień. Wędrowałem daleko, przeskoczyłem niejedno wzgórze nim [?nadszedł] szary świt i noc pierzchła, mokra trawa pod stopami.......

Kiedy już się ubrali [skreślone zaraz po napisaniu: Tom zabrał ich na wzgórze] słońce wzeszło ponad pagórek, a chmury się rozpłynęły. W lesie porastającym dolinę smukłe korony drzew wystawały znad skłębionego morza mgieł. Byli zadowoleni ze śniadania, po prawdzie byli zadowoleni z pobudki, z poczucia bezpieczeństwa i ponownie wesołego zakończenia dnia. Myśl o odejściu ciążyła im niezmiernie i to nie tylko z obawy przed drogą. Mogłaby i być [? miła] podróż i droga do domu, lecz ciągle wolelibyśmy zostać tu.

Lecz tak nie mogło się stać. Bingo też w głębi ducha wiedział, że usłyszany tętent nie był tylko snem. Muszą uciekać szybko lub w przeciwnym razie ... [? ścigani] tutaj. Zdecydował się, zatem poprosić o pomoc i radę, jaką [? stary] Bombadil mógłby dać.

- Panie, - powiedział, - nie możemy podziękować za twoją dobroć, ponieważ jest to ponad wszelkie dziękuję. Lecz musi odejść i to szybko, w niezgodzie z naszymi pragnieniami. A to z powodu konnych usłyszanych przeze mnie w nocy i z obawy, że jesteśmy ścigani.

Tom spojrzał na niego. – Konni, - rzekł. – Martwi ludzie [? ujeżdżający wiatr. – Dawno temu ostatni raz tu się pojawili.] Co powoduje, że Upiory Kurhanów opuszczają swe stare kopce? Jesteście niezwykłym ludem, wy opuszczający Shire, [? Niezwyklejsi nawet od tego co przyniosły mi wieści.] A teraz lepiej opowiedzcie mi wszystko, a ja udzielę wam rady.

W tym miejscu ten fragment kończy się, ale następują po nim te pisane ołówkiem notki:

 

Uczynić ten dzień deszczowym. Spędzają go w domu Toma i przekazują mu swoją opowieść; a on o Wierzbinie i .......2. Tom jest przekonany co do jeźdźców; lecz mówi, że pomyśli o radzie. Następnego dnia jest pogodnie. Zabiera ich na szczyt wzgórza. Oni ..... kurhany.

 

Oto jest miejsce, w którym pojawia się opowieść o drugim deszczowym dniu spędzonym

z Bombadilem; przedtem pogoda miała stać się piękna, a hobbici mieli odejść po tym jak opowiedzieli Tomowi swoja historię i otrzymali jego radę. W tej najwcześniejszej wersji Bingo był tak przekonany o realności tego, co słyszał w nocy, że poruszył tę sprawę z Tomem, a Tom wydaje się brać to na poważnie; i w tym kontekście zwrot „W rzeczywistości” (pozostawiony w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia”) w zdaniu „W rzeczywistości rząd smukłych tyczek oplecionych pędami fasoli” sugeruje, że gdyby nie te tyczki to Bingo mógłby tak naprawdę zobaczyć murawę „stratowaną kopytami koni”.

 

Druga z kolei opowieść została napisana niemal, co oczywiste, zaraz po pierwszym opowiadaniu i tym razem jest kompletna. W tym miejscu rozdział otrzymał numer „V”, ale jest ciągle bez tytułu. Pierwszy tekst został dopracowany i uporządkowano dialogi, dzień zapowiada się deszczowy, a nowa wersja zaczyna się w punkcie, w którym kończy się pierwsza i jest nieledwie nieodróżnialna od tekstu z „Wyprawy”/”Dużyny Pierścienia”, wyjąwszy sprawę „snów”. Ciągle jest opowiadana w ten sam dwuznaczny sposób jak, gdyby nocą działy się prawdziwe wydarzenia; lecz nic więcej o nich nie jest opowiedziane, niż napisano w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia”. W śnie Froda z finalnej opowieści ukazana jest wizja Gandalfa stojącego na szczycie Orthanku i przybycie tam Gwaihira by uwolnić czarodzieja, lecz wizji tej towarzyszą ciągle odgłosy galopu Czarnych Jeźdźców nadciągających od wschodu, a tętent obudził Froda. Ciągle mówi się, że Frodo rankiem spodziewał się znaleźć teren wokół zryty kopytami, lecz teraz jest to nie więcej niż sposób podkreślenia ostrości jego nocnych przeżyć.

Pozostała część drugiej wersji tego rozdziału generalnie zbliża się nadzwyczajnie do formy ostatecznej3, ale bez istotnych różnic.

W długiej rozmowie Toma Bombadila z hobbitami, w drugim dniu, głos Toma jest opisany w ten sposób „zawsze śpiewnie lub wręcz śpiew” (patrz „Wyprawa” str. 185 Często głos mu przechodził w śpiew,”; „Drużyna Pierścienia” str. 179 „Często jego głos przechodził w śpiew,”). Urywek dotyczący Starego Wierzbina z początku był napisany następująco:

 

Wśród wielu jego opowieści tu i tam natrafiało się na Starego Wierzbina, a Merry dowiedział się wystarczająco dużo by być zadowolonym4 (znacznie więcej niż wystarczająco, ponieważ nie była to zbyt przyjemna wiedza), choć jak dla niego i tak za mało by zrozumieć jak ten szary, spragniony, związany z ziemią duch został uwięziony w największej Wierzbie Lasu. Drzewo nie umarło, chociaż jego serce spróchniało, wtedy to złośliwość Starca pomogła pobrać moc z ziemi i wody i rozprzestrzeniła się jak sieć, wiotkimi nićmi korzeni w gruncie i niewidzialnymi palcami – liśćmi, aż poraziła, lub podporządkowała niemal wszystkie drzewa po obu zboczach doliny5.

 

Opowieść Bombadila o Upiorach z Kurhanów przeszła do „Wyprawy”/”Drużyny Pierścienia” niemal co do słowa (str. 187 w „Wyprawie”/ str. 180 w „Drużynie Pierścienia”), z jedną tylko różnicą: w „Wyprawie”/DP” „Z dalekich, ciemnych krain nadciągną cień”, a tym fragmencie „Mroczny cień nadciągną ze środka świata. Natomiast w podstawowym tekście pisanym ołówkiem (patrz przypis 3) można odczytać „Mroczny cień nadciągną z Południa”. W końcu jego opowieści, gdzie w „Wyprawie” jest „ale i wówczas Tom chadzał to tu, to tam, pod odwiecznymi gwiazdami”, w tej wersji jest „i ciągle Tom chadzał śpiewając, wcześniej niż pojawiło się Słońce, niż Księżyc, pod starożytnymi gwiazdami”.

Jednym detalem wartym podkreślenia jest zdanie w starej wersji „Czy przeminął ranek i wieczór jednego dnia, czy też wielu dni Bingo nie mógł powiedzieć ( ani też nigdy tego się nie dowiedział na pewno).” Słowa w nawiasach wkrótce usunięto, wtedy, gdy terminarz podróży do Bree stał się dokładny. Hobbici przebywali z Bombadilem 26 i 27 września, a opuścili go rankiem 28.

Odpowiedź Bombadila na pytanie Binga „Kim jesteś Mistrzu („DP” - Panie)?” jest w kilku miejscach interesująco odmienna od ostatecznej formy („Wyprawa” str. 187/”Drużyna Pierścienia” str. 181):

 

- Mmm, tak? – rzekł Tom wyprostowując się, a jego oczy rozbłysły w mroku. – Jestem Tubylcem, oto, kim jestem, Tubylcem tego kraju. [Skreślone natychmiast: Mówię wieloma językami i sam się mianuję wieloma imionami.] Zwarzcie na me słowa, moi mili przyjaciele: Tom był tutaj przed Rzeką i Drzewami. Tom pamięta pierwszy żołądź i pierwszą kroplę deszczu. On to jeszcze przed Dużymi Ludźmi wydeptał pierwsze ścieżki i widział przybycie Małych Ludzi. Był tu przed królami, grobowcami i [duchami>] Upiorami Kurhanów. Kiedy Elfy szły ku Zachodowi Tom też już tu był, nim morza zmieniły brzegi. Widział wzejście Słońca na Zachodzie i jak Księżyc za nim podążył, nim nowy porządek dni został ustanowiony. Znał ciemność gwiezdnych nocy, gdy jeszcze nie było w nich strachu – zanim Czarny Władca nie przybył spoza Granic.

 

W „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia” Tom Bombadil nazywa siebie „Najstarszy”, nie „Tubylec” (porównaj z uwagami z drugiego szkicu na str. 1: ‘„Tom Bombadil jest „tubylcem”’); a wzmianka z tego fragmentu o tym, że widział „wzejście Słońca na Zachodzie i jak Księżyc za nim podążył” została odrzucona (chociaż od pozostawionych „Tom pamięta pierwszy żołądź i pierwszą kroplę deszczu” mówi to samo). Te słowa są niezwykle zadziwiające, jako, że w Quenta Silmarillion, którą mój ojciec, co dopiero odłożył poprzedniego roku jest powiedziane, że „Rana [Księżyc] utworzony był pierwszy i jako pierwszy wzeszedł w region gwiazd, był też pierwszym ze świateł, tak jak Silpion wśród Drzew” (V Tom Historii Środziemia – „The Lost Road” str. 240); a ponadto, że Księżyc pierwszy raz wzeszedł, gdy Fingolfin postawił stopę

w Sródziemiu, a Słońce kiedy wkroczył do Mithrimu (V Tom str. 250).

        

Tom Bombadil był „tam” podczas Wieków Gwiazd, przed powrotem Morgotha do Śródziemia po zniszczeniu przez niego Drzew. Czy do tych wydarzeń odnoszą się słowa Toma (pozostawione w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia” „Znał ciemność gwiezdnych nocy, gdy jeszcze nie było w nich strachu – zanim Czarny Władca nie przybył spoza Granic”? Należy tu powiedzieć, że wydaje się nieprawdopodobne by Bombadil określił Valinor zza Wielkiego Morza jako obszar „spoza Granic”, zwłaszcza, że były to wieki „nim morza zmieniły brzegi”, i nim zatoną Númenor. Bardziej naturalną interpretacją tych słów wydaje się, że będzie określenie „Zewnętrzny Mrok”, „Pustka” poza Ścianami Świata. Jednakże w mitologii, jaka istniała, kiedy mój ojciec rozpoczynał „Władcę Pierścieni”, Melkor wkraczał do „Świata” wraz z innymi Valarami i nigdy go nie opuścił aż do ostatnie klęski. Jedynie po powrocie ojca do Silmarillionu, już po ukończeniu Władcy Pierścieni została wprowadzona relacja, opublikowana w książkowym Simarillionie (str. 25 – 27), o Pierwszej Wojnie, w której Melkor został pokonany przez Tulkasa i wypędzony w Zewnętrzny Mrok, a następnie, z którego powrócił sekretnie podczas odpoczynku Valarów na Wyspie Almaren by zwalić słupy i zniszczyć Latarnie, kończąc tym Wiosna Ardy. Wydaje się, zatem, że zarówno Bombadil musi faktycznie odnosić się do powrotu Morgotha z Valinoru (w towarzystwie Ungolianty i niosącego Silmarile), jak i mój ojciec w rzeczywistości w tym czasie rozwijał nową koncepcję najwcześniejszej historii Melkora.

        

Po wzmiance o Farmerze Maggot, od którego Tom Bombadil zdobywał wiedzę o Shire i którego „uważał, jak się zdawało, za osobistość znacznie ważniejszą, niż sądzili hobbici” („Wyprawa” - str. 189/”Drużyna Pierścienia” – str. 183), ten tekst dodaje: „Jesteśmy krewniakami, on i ja. Szczerze mówiąc: dosyć odległymi, wystarczająco jednak bliskimi na przyjaźń” (w pierwotnym szkicu: „Jesteśmy spokrewnieni – powiedział, odlegle, bardzo odlegle, lecz wystarczająco blisko by wspomnieć”). Porównaj uwagi z początku rozdziału, dotyczące możliwości, że Farmer Maggot wcale nie był hobbitem, ale istotą całkiem innej rasy, spokrewnioną z Bombadilem7. Wzmianka znajdująca się w „Wyprawie/”Drużynie Pierścienia” (pod koniec tego omawianego urywka) o kontaktach Toma z Elfami i otrzymaniu od Gildora wieści o ucieczce Froda (Binga) jest w tym tekście nieobecna. Tom naprawdę powiedział wcześnie w „Wyprawie” – str. 181 („Drużyna Pierścienia” – str. 175), że do niego i Złotej Jagody doszły słuchy o ich wędrówce, i że „Zgadywaliśmy, że przyjdziecie niezadługo nad rzekę.”, i to można również znaleźć w obu pierwotnych tekstach.

        

O wypytywaniu Binga przez Toma jest tu powiedziane, że Bingo „zorientował się, że mówi mu więcej o Bilbie Bagginsie, o swej własnej historii i o sprawie swojej nagłej ucieczki, więcej nawet niż powiedział wcześniej swym trzem przyjaciołom”; w „Wyprawie” – str. 189 („Drużyna Pierścienia” – str. 183) przekształciło się w „zwierzył mu historię Bilba, własne nadzieje i obawy, szczerzej nawet niż Gandalfowi”. Można zauważyć, że w starej opowieści jak dotąd nie ma żadnej wzmianki, że opuszczenie Hobbitonu przez Binga było „nagłą ucieczką – wyjąwszy, być może, to, co znalazło się we „wstępie” do Rozdziału III, gdzie Gandalf przed Przyjęciem powiedział Bingowi: „Ale musisz odejść szybko”.

        

Epizod z Tomem i Pierścieniem jest opowiedziany prawie tymi samymi słowami jak w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia”, i tylko jedna, nieznaczna różnica pojawia się, kiedy Tom krzyczy po włożeniu Pierścienia przez Binga: „Ej, chodź Bingo tutaj, dokąd się wybierasz? Do czego tak zęby szczerzysz? Jesteś zmęczony rozmową? Zdejmij ten twój Pierścień i usiądź na moment. Musimy porozmawiać jeszcze przez chwilę...”. W poprzek tego mój ojciec napisał: „Wyraźniej opisać spostrzeganie”, i zastąpił (po „dokąd się wybierasz?) na: „Czy myślisz, że nie powinienem widzieć kiedy masz włożony Pierścień? Ha, stary Tom Bombadil jeszcze nie oślepł. Zdejmij twój złoty Pierścień i usiądź na chwilę.”

        

Wreszcie, na samym końcu rozdziału, zwrotka, którą Tom Bombadil nauczył hobbitów by śpiewali

w potrzebie, jest odmienna od tej Z „Wyprawy”/”Drużyny Pierścienia”:

                  

                  Ho! Tomie Bombadilu! Gdzież to wędrujesz?

                  W górę, dół, blisko czy daleko? Tu czy tam się kierujesz?

                  Przez wzgórza stające, lasy rosnące, i wody opadające,

                  Wzywamy Ciebie teraz tu! Słyszysz nasze głosy wołające?

Ta zwrotka z początku była zamieszczona w następnym rozdziale, kiedy to Bingo śpiewał ją w kurhanie. Została jednak zastąpiona w trakcie pisania na Ho! Ho! Tomie Bombadil, Bombadilu Tomie! itd. tak jak jest to w „Wyprawie” – str. 201 („Drużynie Pierścienia” – str. 195). W przytaczanym fragmencie mój ojciec napisał na marginesie: „Lub zastąpić zwrotkę w rozdziale VI”, i co nastąpiło „Wyprawa” – str. 191 („Drużyna Pierścienia” – str. 185).

 

 

 

tłumaczył Mariusz Pawlicki

 

PRZYPISY

 

1.  Tu w pierwotnym rękopisie po raz pierwszy pojawia się Meriadoc zastępując Marmaduke jak to pierwotnie napisano.

2.  Słowo te wygląda na borsuki. Jeżeli tak, to musi być to odniesienie do borsuków, które schwyciły Toma Bombadila w wierszu Przygody Toma Bombadila: „Za kurtkę schwyciły go, wciągając w norę swą, i w dół tuneli wloką” (zwrotki opisujące spotkanie Toma z borsukami pozostawione zostały niemal niezmienione w późniejszych wersjach). W kolejnym fragmencie tego rozdziału, podczas gdy Tom opowiadał hobbitom „absurdalną historyjkę o borsukach i ich dziwnym postępowaniu” Bingo wsunął na palec Pierścień. Fragment ten przeszedł do „Wyprawy”/”Drużyny Pierścienia”.

3.  Historia drugiego deszczowego dnia u Bombadila była z początku napisana ołówkiem, następnie część rękopisu nadpisana została atramentem. Natomiast końcowa część rozdziału, od kolacji drugiego dnia, zachowała się zarówno w ołówkowym szkicu i rękopisie pisanym atramentem. Jest to oczywiste, że cała ta praca była ciągła i wzajemnie nakładająca się.

4.   Pytanie o Starego Wierzbina z poprzedniej nocy zadane przez Merry’ego (w „Wyprawie” /”Drużynie Pierścienia” przez Froda); to jest przez tego, który nie został uwięziony w drzewie.

5.  Urywek bardzo podobny do tego z „Wyprawy”/”Drużyny Pierścienia” (od „W słowach Toma objawiły się w całej nagości serca drzew,”) został włączony podczas pracy nad rękopisem, lub bardzo niedługo potem.

6.   Prawdopodobnie, część ołówkowych poprawek do maszynopisu trzeciego rozdziału było dodanych w czasie pisania tego fragmentu i w związku z tym pomysłem. Słowa Froda Took o Farmerze Maggot, „On mieszka w domu”(patrz III rozdział), zostały, zatem zmienione: „On nie jest hobbitem, nie czystej krwi, w każdym bądź razie. Jest raczej za duży i ma włosy na podbródku. Jednakowoż jego rodzina ma te pola od niepamiętnych czasów”. A kiedy Magott pojawia się (dwie strony dalej), „duża okrągła hobbicka twarz” została zmieniona na „dużą, okrągłą, otoczoną włosami twarz”. Znacznie później, w Prologu do „Władcy Pierścieni”, hobbici z Wschodniej Ćwiartki zostali opisani jako osoby „dość tędzy, nogi mieli grube”: „Nie ulegało wszakże wątpliwości, że w ich żyłach płynęło dużo krwi Stoorów, o czym świadczył zarost, hodowany przez wielu z nich na brodzie. Harfootowie i Fallohidzi nie mieli ani śladu zarostu”.

7.   Jest, co prawda, wcześniejsza wzmianka, że Farmer Maggot nie jest takim, na jakiego zdaje się wyglądać w uwadze Merry’ego „Dawniej chadzał do Starego Lasu i podobno zna się na pewnych sprawach, spoza Shire”. Zostało to zachowane w „Wyprawie” str. 150 („Drużyna Pierścienia” – str. 145).