Upiór Kurhanów

VII rozdział Powrotu Cienia

J.R.R. Tolkien

 

 

 

Najwcześniejsze przemyślenia mojego ojca dotyczące spotkania z Upiorem Kurhanów (spisane, kiedy pracował nad opowieścią o hobbitach w Starym Lesie) zostały przedstawione na str. 2 Rozdziału V – „Stary Las i Wierzbowija”. Rozdział ten ojciec rozpoczął od pisanego ołówkiem szkicu1, który poprowadził opowiadanie aż do momentu, gdy hobbici obudzili się pod samotnym, wysokim głazem sterczącym na dnie „płytkiej miski” w jednym ze Wzgórz i gdy prowadzili swe kuce z tego miejsca prosto w mgłę („Wyprawa” - str. 194 – 196/ „Drużyna Pierścienia” – str. 188 – 190). Jak wiele wstępnych szkiców ojca i ten byłby naprawdę trudny do odczytania, gdyby nie to, że nastąpił zaraz po tym pierwszy pełny rękopis (pisany piórem). Dzięki temu, słowa, które pozbawione kontekstu mogłyby być interpretowane na tuzin sposobów zostały zidentyfikowane od razu. W przypadku sporządzania tego rękopisu ojciec nie zrobił nic więcej niż poprawienie nieprecyzyjnego słownictwa i dodania urywka opisującego widok na północ od kamiennego filara. To znaczy ciemnej linii widniejącej w oddali, którą Merry wziął za przydrożne drzewa Wschodniego Gościńca.

Jeżeli istniał jakiś szkic prowadzący opowieść poza te miejsce to obecnie nie ma go. Chociaż, po prawdzie, rękopis pisany atramentem z powodzeniem mógł być pierwszą kompozycją. Istnieje jednak bardzo skrótowy, pisany ołówkiem zarys intrygi dla dalszego ciągu od momentu, gdy „Bingo dochodzi do siebie wewnątrz kurhanu”. Zarys ten doprowadza opowieść do Rivendell. Niestety został tak szybko napisany, a ponadto tekst wyblakł, że mimo wszelkich wysiłków nie mogłem go odczytać i opracować. Najgorszy fragment, jednakże, jest z początku, rozciągając się od momentu, gdy Bingo zorientował się, że jest w kurhanie, aż do chwili, gdy Tom budzi Oda, Froda i Merry’ego. Od tego miejsca, z tego, co można zobaczyć, mimo zwartej i ograniczonej formy, są obecne wszystkie podstawowe fakty. A zatem nie omówię tej części, lecz przestawię w tym miejscu pozostały, czytelny w całości fragment tego zarysu. Jest to uzasadnione pokazaniem myśli mojego ojca o dalszym biegu opowieści od tego krytycznego punktu, tj. przed zakończeniem rozdziału „Upiór Kurhanów”.

 

         Tom śpiewa pieśń nad Odem, Frodem i Merry’m. Obudźcie się zaraz moi mili ... !

         .......... 2 o [?filar] i jak rozdzielili się. Tom błogosławi, lub okłada klątwą złoto i kładzie na je na szczycie kopca. Nikt z hobbitów niczego nie bierze, jedynie Tom zabiera broszę dla Goldberry.

         Tom po tym jak z nich żartował za zaspanie przy kamiennym filarze mówi, że pójdzie z nimi. Wkrótce znajdują Gościniec a droga wydaje się krótka. Kierują się wzdłuż Gościńca. [?Galop] rozlega się za nimi. Tom odwraca się i podnosi rękę. Uciekają na bok. Jak zapada zmierzch widzą ...... światło. Tom mówi do widzenia – ponieważ Goldberry będzie czekała.

         Śpią w gospodzie i słyszą wieści o Gandalfie. Wesoły gospodarz. Biesiadna piosenka.

         Przejść szybko nad podróżą do Rivendell. Żadnych jeźdźców na drodze? Opisać niepotrzebne zboczenie z drogi by odwiedzić Kamienne Trolle. To opóźnia hobbitów. Pewnego dnia, w końcu zatrzymują się na wzniesieniu i patrzą w przód na Bród. Galop z tyłu. Siedem (?3 ?4) Czarnych – jeźdźców pospiesza wzdłuż Gościńca. Mają oni złote pierścienie i korony. Ucieczka poprzez bród. Bingo [napisane powyżej: Gandalf?] ciska kamieniem i naśladuje Toma Bombadil. Wracajcie i odjeżdżajcie! Jeźdźcy zatrzymują się jakby zadziwieni, i spoglądają w górę na hobbitów stojących na brzegu, hobbici nie widzą twarzy w ich kapturach. Wracajcie mówi Bingo, ale nie jest Tomem Bombadil i jeźdźcy próbują przeprawić się poprzez bród. Lecz w tej samej chwili słychać grzmiące odgłosy przypływu i wielka [ściana] wody tocząc kamienie z rykiem spada z gór w dół rzeki. Nadjeżdżają elfy.

         Jeźdźcy w tej chwili z przerażeniem wycofują się. Hobbici jak tylko szybko mogą jadą do Rivendell.

         W Rivendell     śpiący Bilbo    Gandalf. Trochę wyjaśnień. Kolczuga Binga w kurhanach i ciemne skały (3 hobbitów rzuconych poza skały, kiedy nagle wszyscy zostali [?zamknięci]???). Gandalf za zgodą Elronda spuścił wodę w dół.

         Gandalf zdziwiony słysząc o Tomie.

         Konsultacje hobbitów z Elrondem i Gandalfem.

         Wyprawa do Ognistej Góry.

 

Projekt kończy się w tym miejscu. Podczas, gdy mój ojciec doszedł już do sceny nad Brodem, z nagłym wezbraniem Bruinen (i z krzykiem Binga/Froda do Jeźdźców: Wracajcie!), Obieżyświat (nie od razu nazwany w ten sposób) dopiero wyłoni się w następnym rozdziale wraz ze zdecydowanie rosnącym znaczeniem Gospody (tutaj pojawia się po raz pierwszy) w Bree. Nie ma tu także żadnej wzmianki o Wichrowym Czubie. Jeżeli „ciemne skały” są to „dwie wielkie sterczące skały” („Wyprawa” - str. 196/”Drużyna Pierścienia” - str. 190 [winno być „kamienie” – stones – przyp. tłumacza]), przez które Bingo/Frodo przeszedł we mgle na Kurhanach (a we wstępnym szkicu nazywane „stojącymi skałami”), to dziwnym jest, że dyskusja o tym została odłożona aż do chwili, gdy hobbici dotarli do Rivendell. Być może słowa „trochę wyjaśnień” oznaczają, że to Gandalf mógł rzucić trochę światła na to, co się stało4. Sprawa „kolczugi Binga w Kurhanach” zostanie omówiona w późniejszych rozdziałach. Szczeliny Ziemi w czeluściach Ognistej Góry są jedynie wspominane przez Gandalfa jako jedyne miejsce z żarem odpowiednio wielkim do zniszczenia pierścienia Bilba (w jednym z wcześniejszych rozdziałów). Tutaj po raz pierwszy Ognista Góra pojawia się w opowieści jako cel, z którym w końcu będą związani.

Pierwszy pełny rękopis tego rozdziału (zwykły numer VI, jak zwykle na tym etapie bez tytułu) jest wystarczająco czytelny w przeważającej części, ale dość często pismo kreślone było szybciej i niewyraźnie, a końcówka została pospiesznie napisana ołówkiem. Do tego tekstu mój ojciec tu i tam dopisywał coś atramentem, po części by poprawić treść, po części by poprawić własne pismo. Poprawki te niewątpliwie należą do tego samego okresu pracy, co wspomniany rękopis, lecz zaraz po tym ojciec przeszedł do następnego rozdziału.

Jak to było w przypadku poprzednich dwu rozdziałów, treść jest w większości już zbliżona do ostatecznej postaci Rozdziału 8 „Wyprawy” /”Drużyny Pierścienia” („Mgła na Kurhanach”): w niemal całym tekście zostały później wniesione jedynie bardzo niewielkie poprawki. Odnotowuję w kilku miejscach pewne różnice, które wydają się mi interesujące, chociaż są nieznaczne.

W otwierających rozdział akapitach pieśń i wizja „we śnie, czy na jawie” jest opowiedziana tymi samymi słowami, co w starym tekście, lecz nie jest przypisana jedynie do Binga (Froda w „Wyprawie” /”Drużynie Pierścienia”), lecz do wszystkich hobbitów.

         Kiedy hobbici spoglądając wstecz, ponad lasem, i widzą wierzchołek wzgórza, na którym odpoczywali przed zejściem w dolinę Wierzbowii, to „rosnące tam na zachodzie jodły wydawały się teraz małe i ciemne” (patrz str. 3 Rozdziału V – „Stary Las i Wierzbowija”).

Kiedy hobbici rozdzielają się we mgle i zrozpaczony Bingo krzyczy „Gdzie jesteście?!” („Wyprawa” – str. 197/ „Drużyna Pierścienia” – str.191), mój ojciec początku miał na myśli całkiem odmienną opowieść:

 

         - Tutaj! Tutaj! – niespodziewanie wyraźne głosy dodarły z prawej strony i to z niedaleka. Brnąc na ślepo ku nim Bingo wpadł nagle na zad kucyka. Bez wątpienia hobbicki głos (był to Odo) wybuchł w okrzyku przerażenia, a [on] przewrócił się przez coś leżącego na ziemi. Coś kopnęło go i wydało jęk bólu. „Ratunku” zakrzyknęło głosem zdecydowanie Oda.

         - Chwała bogu – powiedział Bingo, turlając się po ziemi w ramionach Oda. - Dzięki bogu znalazłem ciebie!

         - Dzięki bogu rzeczywiście! – odpowiedział Odo z ulgą w głosie; - ale czy, tak po prawdzie, musisz odjeżdżać bez ostrzeżenia a potem zeskakiwać z nieba wprost na mnie ?

 

Mój ojciec odrzucił ten fragment zaraz jak tylko go napisał i zamiast tego zanotował, tak jak w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia”: „Nikt nie odpowiedział. Frodo nasłuchiwał.”, itd.

Pierwsza wersja inkantacji Upiora Kurhanu była odrzucona i zastąpiona tą, która pojawia się w „Wyprawie” (str. 199)/”Drużynie Pierścienia” (str. 193). Zmiany jednak były nieznaczne, wyjąwszy te z linii 7, gdzie zamiast „Póki lord czarny nie podniesie dłoni” było „Póki król czarnej wieży nie podniesie dłoni”5. We wstępnych przymiarkach do tego wiersza mój ojciec pisał: „Czarny lord siedzi we wieży i spogląda ponad morzami i mrocznym światem”, a także „jego ręka wyciąga się ponad zimne morze i martwy świat”.

         Ręka, która „przebierając palcami pełzła” w kierunku Froda Took (Sam w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia”). Podczas gdy w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia” „Frodo padł na ciało Merry’ego, dotknął zimnej twarzy przyjaciela”, to w starej wersji Bingo upadł na Froda Took. Nie ma jednoznacznego wzoru w zmienionym przydziale ról, kiedy była opracowywana charakterystyka poszczególnych bohaterów. I tak, później w tym rozdziale Odo mówi „Gdzie moje ubranie” (Sam „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia”), a kiedy Tom Bombadil odpowiada „Nie znajdziecie już nigdy swojego ubrania” to Frodo Took jest tym, który pyta „Jak to? (Pippin w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia”). W przyszłości nie będę z zasady wynotowywał podobnych uwag, jeżeli nie będzie to istotne.

O odrzuconej postaci wezwania przekazanego hobbitom przez Toma Bombadil i śpiewanego w kurhanie przez Binga - patrz ostatnie akapity rozdziału VI. Dwie pierwsze linie tego wiersza zostały użyte w późniejszej części rozdziału, kiedy Tom pobiegł po kuce („Wyprawa” – str. 203/ ”Drużyna Pierścienia” – str. 197).

Po kwestii Merry’ego „Co, u licha ...” jak tylko poczuł złotą opaskę, która zsunęła mu na jedno oko, w starej wersji następuje: „Urwał, cień przemknął mu po twarzy. – ‘Zaczynam sobie przypominać,” – powiedział. – ‘Myślałem, że nie żyję – ale nie mówmy o tym.’” Nie ma za to wzmianki o Ludziach z Carn Dûm („Wyprawa” – str. 202/”Drużyna Pierścienia” – str. 196).

Imiona nadane kucom przez Toma Bombadila są te same od początku, z wyjątkiem „Uszka”, który początkowo nazywał się „Czworonogi”! Podczas ofiarowywania skarbu złożonego na szczycie kurhanu „jakiemukolwiek znalazcy, czy to będzie ptak, czy zwierz, elf, człowiek czy inne stworzenie” Tom dodaje „Ponieważ twórcy i właściciele tych rzeczy są nieobecni tutaj, a ich dni dawno minęły, zatem twórcy nie mogą znów rościć do tego żadnych praw, aż świat się zmieni”. A kiedy brał broszę dla Złotej Jagody powiedział: „Piękna była ta, co przed laty nosiła ten klejnot na ramieniu, a teraz będzie go nosiła Złota Jagoda. Lecz nie zapomnimy tych, zaginionego ludu, starych króli, dzieci i panien, i tych wszystkich, którzy spacerowali po ziemi, kiedy świat był młodszy.”

Podczas, gdy w urywku przytoczonym na początku rozdziału hobbici odmawiają zabrania czegokolwiek ze skarbu ukrytego w kurhanie, to w omawianym fragmencie opowieści Tom wybiera dla nich „miecze z brązu, krótkie, na kształt liści i ostre”, lecz później nie ma żadnego opisu oręża (patrz „Wyprawa” – str.206/”Drużyna Pierścienia” –str. 199). Jednakże krótka wzmianka została dodana ołówkiem i należy do okresu tworzenia tego „pełnego rękopisu”: „Te miecze, powiedział, były wykute przez ludzi przybyłych z poza Zachodu wiele stuleci temu. Ludzie ci byli wrogami Władcy Pierścienia”. Oto kontynuacja z rękopisu:

 

         i zawiesili je na skórzanych pasach pod kurtkami, chociaż hobbici uważali, że bez potrzeby. Spodziewali się, że ucieczka przyniesie wiele przygód, ale żaden z nich nie spodziewał się, że wśród nich będzie walka. Nawet wielki i bohaterski Bilbo, tak jak to pamiętał Bingo, starał się unikać używania swego mieczyka i to przeciw goblinom, ale wtem przypomniał sobie o pająkach z Mrocznej Puszczy i zacisną pasa.

 

Nie ma oczywiście wzmianki o słowach Toma znanych z „Wyprawy”/”Drużyny Pierścienia” tyczących historii Angmaru i nadejścia Aragorna.

Jak już wspomniano, koniec rozdziału jest napisany pospiesznie ołówkiem oraz tu i tam nadpisany atramentem. O przekroczeniu fosy – granicy starego królestwa, o której „Tom wiązał jakieś smutne wspomnienie i nie chciał mówić zbyt wiele” – i ich dotarciu, w końcu, do drogi jest niemal tyle, co w „Wyprawie”/”Drużynie Pierścienia” (str. 207/ str. 201), lecz końcówkę lepiej przekazać w całości, tak jak to pierwotnie napisano ołówkiem (na ile udało się to odczytać):

 

         Bingo zjechał na szlak i rozejrzał się w dwie strony. Nikogo nie zobaczył w zasięgu wzroku.

- No dobrze, jesteśmy w końcu na drodze! – powiedział. – Jak przypuszczam nie straciliśmy więcej niż jeden dzień przez skróty Merry’ego. Po tym doświadczeniu lepiej będzie trzymać się bitych dróg.

- Lepsze drogi i szybsza jazda – dodał Tom.

Bingo spojrzał się na niego. Powróciło wspomnienie czarnych jeźdźców. Lekko zaniepokojony popatrzył ku zachodzącemu słońcu, lecz droga była brązowa i pusta.

- Czy myślisz, - zapytał z wahaniem, - myślisz, że będziemy eee..., tropieni tej nocy?

- Nie tej nocy, - odpowiedział Tom – Nie, nie tej nocy. Być może i jutro nie. Być może i przez kilka najbliższych dni nie.

 

Następny urywek jest przemieszany i niewiele można zrozumieć (z pierwotnego „ołówkowego” tekstu); z nadpisanego atramentem tekstu można odczytać:

 

Lecz nie mogę być tego pewien. Tom nie jest panem Jeźdźców, którzy nadjechali z Czarnego Kraju, z dala od tych włości.

Prosząc Toma, hobbici mają nadzieję, że pojedzie z nimi. Czują, że on będzie wiedział jak poradzić sobie z Jeźdźcami – jeżeli ktokolwiek będzie to wiedział. Mają teraz wreszcie wkroczyć na tereny zupełnie im obce, nie wspominane nawet w najbardziej zamierzchłych legendach z Shire. Zaczynali czuć się naprawdę osamotnieni, wygnani i raczej bezbronni. Jednak Tom ostatecznie ich pożegnał, dodając im otuchy i radząc by jechali bez wytchnienia, nim zapadnie zmrok.

 

Następnie tekst pisany ołówkiem kontynuuje:

 

Poniósł jednak ich na duchu – troszkę – mówiąc, że domyśla się, że Jeźdźcy (lub kilku z nich) przeszukuje okolice kurhanów. Tom zdaje się uważać, że Jeźdźcy i Upiory Kurhanów posiadają pewien rodzaj pokrewieństwa, lub zrozumienia. Jeżeli by tak było, to dowiodłoby w końcu, że byli uwięzieni. Hobbici dowiedzieli się od Toma, że kilka mil od tego miejsca wzdłuż drogi jest stara osada Bree, na zachodnim zboczu Wzgórza Bree6. Jest tam gospoda, której można zaufać: Pod Białym Koniem [napisane powyżej: Pod Rozbrykanym Kucykiem]. Gospodarz jest dobrym człowiekiem i nie tak nieznanym Tomowi.

- Po prostu wspomnijcie moje imię, a on potraktuje was z należytym szacunkiem. Możecie wyspać się tam, a rankiem możecie raźno ruszyć w swą drogę. Idźcie już z mym błogosławieństwem.

Prosili go bardzo by poszedł z nimi do gospody i raz jeszcze zasiadł z nimi do szklanicy. Lecz on zaśmiał się i odmówił, powiadając: „Tom ma swój dom na myśli, a Złota Jagoda czeka”. I wtedy odwrócił się, podrzucił w górę kapelusz, wskoczył na grzbiet Pulpeta, a potem wjechał na nasyp drogi i oddalił się głośno śpiewając w gęstniejącym mroku.

 

Fragment rozpoczynający się od „Idźcie już z mym błogosławieństwem został odrzucony i zastąpiony nową wersją pisaną atramentem na oddzielnej kartce. Ten drugi tekst jest taki sam jak pożegnalna przemowa Toma przekazana w „Wyprawie” na str. 208/”Drużynie Pierścienia” str. 202 („Tom pokieruje wami dobrą radą ...”), lecz tutaj napisana wierszem i tymi oto różnicami: „zacny gospodarz” to Barnabas Butterbur, nie Barliman, a po wzmiance o nim następuje:

 

                            Zna on Toma Bombadil, a imię Toma pomoże wam.

                            Powiedzcie „Z polecenia Toma jesteśmy tu”, a on ciepło przywita was.

                            Tam to możecie smacznie spać, a rankiem następnego dnia

                            Pospieszycie drogą swą. Idźcie już z błogosławieństwem mym!

                            W górę pogodne serca swe, i ruszajcie by spotkać to, co los wam da!

 

To, że ta poprawka jest późniejsza od „ołówkowego” szkicu następnego rozdziału można zobaczyć na przykładzie imienia gospodarza Timothy’ego Titusa, a jeszcze nie Barnabasa Butterbur (przypis 3 do następnego rozdziału).

Koniec tego rozdziału jest ponownie przepisany atramentem, lecz na tyle ile mogę to odczytać, po to tylko by poprawić niemal nieczytelny tekst pisany ołówkiem:

 

         Hobbici stali i patrzyli, aż nie zniknął im z oczu. Potem czując ciężar na sercu (mimo tego, że podnosił ich na duchu) dosiedli kucyków i nie bez ukradkowych spojrzeń wstecz, wjechali na Gościniec, powoli ruszając w mrok. Nie śpiewali, ani też nie rozmawiali, czy też dyskutowali o wydarzeniach ubiegłej nocy, lecz milczkiem jechali drogą. Bingo i Merry byli na przedzie, a Odo i Frodo z tyłu prowadzili luzaka.

         Było już całkiem ciemno nim zobaczyli światła mrugające gdzieś w oddali. Przed nimi wyrastało Wzgórze Bree, zagradzające drogę, mroczne zbocze przesłaniające zamglone gwiazdy, a pod nim i na jego zachodniej stronie zagnieździła się mała osada.

 

 

                                               PRZYPISY

 

  1. Tek szkic, po prawdzie, jest kontynuacją tego, co złożyło się na rozdział „Tom Bombadil” (patrz nota 3 tego rozdz.), lecz mój ojciec wkrótce wykreślił linię na „ołówkowym” tekście między „ i ze świecą w ręku zaprowadził do sypialni”, a „Tej nocy nie słyszeli żadnych hałasów” {między VII i VIII rozdziałem „Wyprawy”/”Drużyny pierścienia – przyp. tłumacza}, wprowadzając numer rozdziału „VI?”.
  2. Nieczytelne słowo zaczynające się od Wyja, lecz pozostałość nie wskazuje na Wyjaśnienie.
  3. Patrz urywek z Rozdz. V, str. 2: „dwa Upiory Kurhanów idą [biegną] za nimi, lecz zatrzymują się za każdym razem, jak tylko Tom Bombadil odwraca się i spogląda na nie.”
  4. W bardzo wczesnej wersji rozdziału „Spotkania” (fragment pozostawiony, co do słowa w „Wyprawie”, - str. 301/”Drużynie Pierścienia” – str. 292) Bingo w Rivendell mówi do Gandalfa: „Jak widzę, wiesz już bardzo wiele. A przecież nikomu nie mówiłem, jak to było ze mną pod Kurhanem. Z początku, dlatego, że wolałem tych okropności nie wspominać, a później miałem dość innych spraw na głowie. Skąd o tym się dowiedziałeś?”. A Gandalf odpowiada.: „Dużo mówiłeś przez sen, Bingo”. Mam jednak pewne wątpliwości czy te urywki są powiązane.
  5. „Czarna wieża” Nekromancera jest wzmiankowana przez Gandalfa w tekście przytoczonym w rozdziale III, a tak naprawdę odnosi się do Hobbita, gdzie pod koniec Rozdziału 7 „Dziwna kwatera” Gandalf mówi o „czarnej wieży” Nekromancera, położonej w południowym zakątku Mrocznej Puszczy. Jednak trudno być pewnym, gdzie na tym etapie pracy mój ojciec wyobrażał sobie lokalizację Czarnej Wieży. Tom mówi (str. 3 Rozdz. VII) że, „nie jest panem Jeźdźców, którzy nadjechali z Czarnego Kraju, z dala od tych włości.”, a nazwa Mordor już na pewno powstała: patrz druga wersja Upadku Númenoru (TomV „Historii Śródziemia” – str. 29, 31), „I w końcu dotarli nawet do Mordoru, Czarnego Kraju, gdzie Sauron (który w języku Gnomów nazywał się Thû) odbudował swe fortece”.
  6. Mój ojciec z początku napisał „stara osada, która posiadała gospodę”, lecz zmiana na „stara osada Bree, na zachodnim zboczu Wzgórza Bree. Jest tam gospoda” została wprowadzona niemal natychmiast w trakcie pisania (podobnie „Pod Rozbrykanym Kucykiem” ponad „Pod Białym Koniem”). Jest to miejsce, w którym ta nazwa pojawia się po raz pierwszy i wzorowana jest na Brill z Buckinghamshire, miejscu, które znał bardzo dobrze. Podobne odniesienie do tego miejsca znajdziemy we wzgórzach Małego Królestwa z Rudego Dżila (patrz Carpenter, Biografia, str. 150, 154). Nazwa Brill została wywiedziona ze starobrytyjskiego słowa Bre „wzgórze”, do którego angielski swoje własne słowo hyll; patrz Dodatek F („Powrót Króla”, wyd. Muza - str. 549).