Tolkien 2005 w Bimingham

     Relacja z konwentu

 

 

 

 

 

 

Wyjazd do Birmingham planowaliśmy od ponad roku. Mimo, że koszty akredytacji i utrzymania się w Anglii do najniższych nie należały, jednak uznaliśmy, że taka okazja jak 50 rocznica wydania Władcy Pierścieni nieprędko się powtórzy. Właściwie do ostatnich chwil nie wiedzieliśmy, czego możemy spodziewać się po konferencji, ponieważ na stronie Tolkien Society nie było programu imprezy. Wiedzieliśmy, jakie są nazwiska gości specjalnych, nie zastanawialiśmy się jednak zbyt mocno, cóż też może być ową zapowiadaną niespodzianką. Chyba nikomu z nas nie przemknęło przez głowę, że może być to osoba takiego formatu jak Priscilla Tolkien.

Praca nad Aiglosem pochłonęła masę czasu i niemal do ostatnich chwil trwały ostatnie tłumaczenia i skład tekstu. Wreszcie, na koniec lipca, tuż przed naszym wyjazdem do Anglii, udało nam się go opublikować. Część nakładu pisma targaliśmy dzielnie na własnych plecach z nadzieją, że sprzedamy wszystko, dzięki czemu wrócimy do Polski z lżejszymi plecakami.

Nasz stolik, jedyny stolik fanowski – poza ogromnym stoiskiem Tolkien Society, prezentował nie tylko Aiglosa, ale również prace Katarzyny Kariny Chmiel ‘Kasiopei’. Jej printy, trzeba przyznać, rozchodziły się jak ciepłe bułeczki. Sprzedała je wszystkie (zaś prace wystawione w Art Show również były sprzedane na pniu już w piątek), w samą niedzielę, wyciągnięte z tajemniczej i zapomnianej kieszeni plecaka 12 obrazków, rozeszło się w osiem minut. Niezapomnianą chwilą było również podejście do naszego stolika Alana Lee, który po krótkim namyśle kupił jedną z jej prac, zatytułowaną: „Beren, Luthien & Huan”. W pokoju, gdzie prezentowane były prace różnych grafików, inspirowanych twórczością Tolkiena, wystawione były także piękne obrazy olejne Karoliny Stopy Olszańskiej ‘Melinir’. Jeden z nich, zatytułowany „Luthien” powędrował do Stanów Zjednoczonych.

Nasz stolik był także chyba jedynym miejscem, gdzie cała polska ekipa, z Markiem Gumkowskim, Andrzejem ‘Bilbem’ Kowalskim oraz jego córką, Christopherem Garbowskim, i innymi Polakami, uczestniczącymi w konwencie (z których wymienię chyba najlepiej przeze mnie poznaną Natalię, mieszkającą w Norwegii) mogła się spotkać i zamienić ze sobą parę słów. Gusta i preferencje dotyczące wykładów były zwykle rozbieżne, rzadko więc udawaliśmy się tłumnie i grupowo na prelekcje. Najczęściej spotykany był przez nas Marek Gumkowski, który czasem pomagał nam przy stoliku. Dealer’s Room, gdzie przesiadywaliśmy, dyżurując na zmianę, był zaopatrzony sowicie. Samo stoisko Tolkien Society zawierało nie tylko stare i najnowsze publikacje tolkienologiczne, ale również rozmaite nagrania audio, kartki pocztowe z motywami tolkienowskimi oraz kubki i tym podobne gadżety. Jeżeli ktoś postanowił wydać swoje wszystkie oszczędności, naprawdę miał w czym wybierać. Były stoiska nie tylko książkowe oraz najróżniejsze fanzinowe publikacje badawcze Tolkien Society, ale także antykwaria, gdzie można było dostrzec pierwsze wydania publikacji Tolkiena (ceny niestety zwalały z nóg) oraz biżuteria inspirowana motywami celtyckimi, kostiumy (nie filmowe). Na końcu pokoju wystawione były duże zdjęcia Tolkiena, najróżniejszego rodzaju koszulki, gadżety filmowe, oraz wiele publikacji okołotolkienowskich (że wymienię z nich tylko niemal wszystkie dzieła C.S. Lewisa). Był to prawdziwy raj dla każdego tolkienisty, tym bardziej, że będąc w różnych miejscach Anglii, rutynowo sprawdzaliśmy zawartość dużych i małych księgarni i antykwariatów. Niestety, najczęściej bywały słabo zaopatrzone. Na półkach gościła klasyka w rodzaju „Hobbita” czy „Władcy Pierścieni” oraz czasami poszczególne tomy „The History of Middle-earth”. Z zaskoczeniem odnotowaliśmy fakt, że jedyną zalegająca księgarnie pozycją badawczą była książka Lina Cartera: „Tolkien - świat Władcy Pierścieni” - widać nie cieszyła się zainteresowaniem. Zatem po wydaniu wszystkich oszczędności w Dealer’s Roomie nadzieja na zmniejszenie, i tak już falującego w granicach normy (20 kg) bagażu okazała się płonna. Wprawdzie owszem, sprzedaliśmy trzy czwarte nakładu, który przywieźliśmy, jednak kupiliśmy tyle książek, że różnica dopełniła się z nawiązką. Wszystkie zakupione przez redakcję książki trudno zliczyć. Powiem tylko, że gusta bywały rozbieżne, a ja i elfy w każdym razie wzbogaciliśmy swoją kolekcję m.in. o: Splintered Light – Logos and Language in Tolkien’s world, revised edition (z autografrm) i Interrupted Music – The making of Tolkien’s Mythology Veryn Flieger, długo wyczekiwany album J.R.R Tolkien: Artist and Illustrator” oraz inny, dość nieoczekiwanie znaleziony: Tolkien: Life & Legend, Annotated Hobbit Douglasa A. Andersona, wydania Hobbita w różnych językach, The Science of Middle-earth Henry’ego Gee czy też książkę szkiców Alana Lee (z autografem) i The Best of Amon Hen (również z autografem red. naczelnego).

Polish Tolkien Society była wymieniona jako współorganizator imprezy i dość często odczytywana. Dlatego umieściliśmy ją na naszym stoliku z dopiskiem „Parmadili”. Szkoda, że nie udało się wydać anglojęzycznego Gwaihira czy Simbelmynë, bowiem stolik z pewnością wyglądałby bardziej różnorodnie.

Program konwentu podzielony był na bloki tematyczne. Prelekcje zaś trwały w tym samym czasie w trzech (czwartek) lub pięciu (sobota rano) różnych salach wykładowych. Sale były na ogół duże lub ogromne, jednakże zdarzało się bardzo często, że na wykłady nie mieścili się wszyscy zainteresowani. Uczestników konferencji było sporo, średnia wiekowa przekraczała 40 lat, a na prelekcje tolkienowskich sław przybywały tłumy. Do organizacji konferencji można było mieć wiele zastrzeżeń. Evermind, która była w Glasgow i porównywała oba konwenty, stwierdziła, że widać różnicę w profesjonalizmie podejścia i przygotowania na różne, nieprzewidziane czasem zdarzenia. Wprawdzie organizatorzy Worldconu o zasięgu światowym przygotowują takie imprezy od lat i zwykle mają wszystko dopięte na ostatni guzik, ale po Tolkien Society można było się jednak więcej spodziewać. Przede wszystkim rzucał się w oczy brak oznaczeń sal (karteczki ze strzałkami pojawiły się dopiero w sobotę) i wind, z których tylko dwie prowadziły do właściwych skrzydeł budynku. Korzystając z innych wind, można było się zgubić, trafiając np. do zamkniętej lub remontowanej części uniwersytetu i porządnie się nachodzić by się stamtąd wydostać. Uciążliwe było także niedobranie sal do zapotrzebowania, na wykład Alana Lee nie weszła chyba więcej jak połowa oczekujących, a na wykładzie Verlyn Flieger i czytaniu rymów Pierścienia nie dość, że sale były za małe, to nie włączono klimatyzacji, skutkiem czego ledwo się dało wysiedzieć w tworzącej się cieplarni. Dość denerwujące były także nieustanne kłopoty obsługi technicznej z mikrofonami, laptopami i rzutnikami slajdów.

Tematy wykładów, rozpoczynających się od 9.00 rano a kończących o 22.00 w nocy i trwających właściwie nieprzerwanie, można było wybrać, zmieniały się bowiem co pół godziny lub co godzinę.

Przykładowo w sobotę po południu można było wybierać między:

  • After the Movie: Tolkien Fandom and Scholarship (panel) - Nancy Martsh

  • Satan and The Sillmarillion – Zacha Watkinsa – a zaraz po nim półgodzinny

  • An Ecumenical Approach to Tolkien – Grega Wrighta

  • A short History of Polish Tolkien Fandom – Anny Dąbkowskiej ‘Nilcamiel’ (odczytywany przez Agnieszkę Sylwanowicz ‘Evermind HS Took’)

  • The Keys of Middle-earth: Tolkien and Old English – “Beyond the Shoreless Sea”

Jak widać, naprawdę było w czym wybierać. Często trudno było się zdecydować, która prelekcja będzie ciekawsza. Zainteresowanych programem niemal całej imprezy, zeskanowanym przez elfy na użytek forum, odsyłam do tego tematu:

 

http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?t=2622&postdays=0&postorder=asc&&start=24

 

Pierwszym panelem, w którym miałam okazję uczestniczyć, była rozmowa między profesorem Tomem Shippeyem, autorem m.in. książki Droga do Śródziemia a Johnem Garthem, autorem niedawno wydanego: Tolkien and the Great War. Panel trochę mnie rozczarował, ponieważ rozmówcy skupiali się głównie na zagadnieniu I wojny światowej, mało w tym było samego Tolkiena, ewentualnie poruszane było zagadnienie stosunku do wojny pisarza i jego relacji z przyjaciółmi, którzy zginęli w okopach. Sam profesor Shippey brylował podczas rozmowy, w przeciwieństwie do wyraźnie nieśmiałego Johna Gartha. Przy pierwszym wrażeniu, rzucało się przede wszystkim ogromne poczucie humoru Toma Shippeya, żywy umysł i swada językowa a także wyraźne uwielbienie w rozdawaniu autografów. Jego żarty wzbudzały prawdziwe salwy śmiechu na sali. Nie powiem, żeby mi się to nie podobało, jednak na samym początku oczekiwałam trochę poważniejszego podejścia do zagadnienia. Jak się okazało następnego dnia, moje życzenie się spełniło, bowiem profesor Shippey wygłosił błyskotliwy wykład o przysłowiach we Władcy Pierścieni oraz inspiracjach Tolkiena porzekadłami staroangielskimi oraz dawnymi, angielskimi, mocno zakorzenionymi w lokalnym folklorze. Obiecał także przeczytać Aiglosa. Zarówno on, jak i profesor Verlyn Flieger chyba jako jedyni nie zdradzali tremy przed publicznymi występami. Verlyn Flieger, w niewielkim kontraście do Toma Shippeya, raczej unikała świateł kamer czy flashów. Wywarła na mnie wrażenie osoby niezwykle ciepłej, życzliwej, ale jednocześnie stanowczej i odważnie wygłaszającą swoje, często dość kontrowersyjne, opinie. Nie zapomnę wrażenia, jakie wywarła na zgromadzonych, przyznając się, że nie lubi Hobbita a także, zapytana, co sądzi o Harrym Potterze, stwierdziła, że bardzo jej się podoba. Dowiedziałam się także że jej zdaniem Władca Pierścieni jest arcydziełem, jej ulubioną książką i czyta go każdego roku.

Niezapomniane spotkanie odbyliśmy także z Priscillą Tolkien, której wręczyliśmy Aiglosa i mieliśmy przyjemność uścisnąć dłonie. Jeden z naszych przyjaciół, Sarnond został przez nią nawet pobłogosławiony – pełną relację znajdziecie tu: http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?p=43973#43973

Jednakże dwoma najciekawszymi, według mnie, wykładami całej konferencji były:

  • urozmaicony slajdami i barwnie opisany wykład Ty Rosentall ‘Tyellas’: „From Morris to Middle-earth: Tolkien and the Arts and Crafts Movement”, oraz „The Question of a Round Arda”, Michała Leśniewskiego ‘M.L.’. Na pierwszym z nich, autorka zwróciła uwagę na inspiracje plastyczne Tolkiena, w tym na twórczość prerafaelitów, Williama Morrisa oraz wiktoriańskie konwencje plastyczne, zestawiając je na slajdach z pracami Tolkiena. Przyznać muszę, że podobieństwa były uderzające. Ciekawe były również interpretacje niektórych rysunków i dróg poszukiwań Tolkiena, przygotowane przez Tyellas.

  • wykład Michała Leśniewskiego ‘M.L’, znanego na forum Elendilich jako Gilfanon, spotkał się z wielkim odzewem publiczności. Pytań było sporo, choć niestety z braku czasu, nie wszyscy mogli je zadać po prelekcji. Autor znakomicie przedstawił trudności, jakie napotyka badacz tolkienowskiej kosmogonii, jednocześnie zadał pytanie, czy rzeczywiście sprzeczność w niektórych materiałach źródłowych jest dla nas problemem i odbiera nam przyjemność czytania opowieści.

Sukcesem była także rozmowa w Dealer’s Roomie Katarzyny Kariny Chmiel ‘Kasiopei’ z Alanem Lee, który pochwalił jej prace, zamieszczone w Aiglosie. Na jednej z nich, przedstawiającej małego Faramira w objęciach Boromira napisał nawet: „very good work”.       

Dużym zainteresowaniem cieszył się także panel czytania wersów Pierścienia w różnych językach, gdzie nasza ekipa wyróżniała się raz po raz, czytając chóralnie ostatnią linijkę wersów „w krainie Mordor, gdzie zaległy cienie” czy też prezentując umiejętności lingwistyczne Tadeusza Andrzeja Olszańskiego, czytającego wersy pierścienia po ukraińsku oraz po chorwacku. Ostatnim, i chyba najbardziej zapadającym w pamięć elementem naszego występu była wyśpiewana i pantomimicznie wykonana piosenka „O człeku, co z księżyca spadł”, którą znakomicie odegrały Kasiopea i Nasturcja Gamegee.

Nie można nie wspomnieć też o Costiume Extravaganza, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć kilka naprawdę ciekawie i oryginalnie przygotowanych kreacji, jak kostium Elwingi czy Balroga (niestety nie uczestniczący w pokazie). Ludzie na ogół bawili się świetnie, wiele osób wśród publiczności było poprzebieranych, trzy urocze panie Hobbitki, siedzące przed naszymi krzesełkami, zaczepiła Evermind, dowiadując się, iż wszystkie są – oczywiście (bo jakby inaczej?) – z rodu Brandybucków.

Mimo wszystko trochę zaskakiwał fakt, że było tak mało młodych ludzi. Taka sytuacja zmusza do zastanowienia czy nie obserwujemy czasem zmierzchu tolkienistyki na świecie? A może po prostu tylko osoby starsze były w stanie zgromadzić środki, by pozwolić sobie na wyjazd. Trudno powiedzieć. W każdym razie patrząc na średnią wieku miłośników Tolkiena w Polsce, możemy mieć nadzieję, że tolkienistyka będzie nam się rozwijać jeszcze długo.

Wyjazd na konferencję traktujemy jako duży sukces. Największe sławy, takie jak Priscilla Tolkien, Tom Shippey, Verlyn Flieger, Christopher Garbowski, John Garth czy Alan Lee, otrzymały egzemplarz Aiglosa, niektórzy z nich, jak Verlyn Flieger, powiedzieli, że to, co zdążyli przeczytać jest bardzo interesujące. Oprócz tego pismo rozeszło się jeszcze do 86 osób z całego świata, mamy zatem nadzieję zatem, że polska tolkienistyka zostanie dostrzeżona nie tylko przez pryzmat biegłości w językach Elfów niektórych jej przedstawicieli (mam tu na myśli Galadhorna, którego tłumaczenie sindarińskie wersów Pierścienia również było prezentowane na międzynarodowym czytaniu „Władcy Pierścieni”), ale również zwrócimy uwagę na eseje, fanfiki czy różnorodne publikacje, których przecież w Polsce nie brakuje. Redaktor naczelny Tolkien Society, które wydaje m.in. fanzin Amon Hen, pogratulował nam staranności edytorskiej i zawartości merytorycznej pisma, zażartował też, że wysoko podnieśliśmy im poprzeczkę. Redakcja Aiglosa przygotowała również, cieszące się sporym zainteresowaniem wykłady, takie jak, wspominany już:

  • The Question of a Round Arda – An Abadoned Concept or Another Perspective on Tolkien’s Legendarium? – Michała Leśniewskiego “M.L.”

  • Polish Tolkien Fandom – przygotowany przez Annę Dąbkowska “Nilcamiel’ a odczytany przez Agnieszkę Sylwanowicz ‘Evermind’

  • Nature in Tolkien – Anny Adamczyk ‘Nifrodel’

Szersze relacje uczestników konferencji Tolkien 2005 możecie znaleźć na Forum Dyskusyjnym miłośników twórczości J.R.R Tolkiena pod tym adresem: http://forum.tolkien.com.pl/viewtopic.php?t=2622&start=0An

 

Zdjęcia

 

 

1. Ekipa Aiglosa na konwencie Tolkien 2005 w Birmingham - od lewej strony na górze: Tadeusz Andrzej Olszański 'Halbarad Dúnadan', Piotr Korczyc 'Sarnond', Marek Śliwiński 'elfy', Agnieszka Sylwanowicz 'Evermind HS Took', Zofia Stanecka 'Nasturcja Gamgee', Karolina Stopa-Olszańska 'Melinir' (zasłoniona niestety), Michał Leśniewski 'M.L', Bożena Mitko 'Nellelórë', na dole od lewej: Anna Adamczyk 'Nifrodel', Katarzyna Karina Chmiel 'Kasiopea';

2. Tolkien Society - powitanie i rejestracja; 3. Bożena "Nellelórë" Mitko i Ania "Nifrodel" Adamczyk

w Dealers' Room z Aiglosami i grafikami Kasiopei;

 

 

 

W trakcie prelekcji: 4. Tom Shippey; 5. John Garth; 6. Verlyn Flieger; 7. Alan Lee;

 

 

Gość specjalny: 8. Priscilla Tolkien; 9. Pani Tolkien chowa do torebki Aiglosa - Special Issue;

 

 

Polacy na konferencji: 10. Prelekcja Nifrodel; 11. Prelekcja Michała "M.L./Gilfanona" Leśniewskiego; 12. Agnieszka "Evermind Took" Sylwanowicz; 13. Tadeusz A. Olszański znany jako TAO lub "Halbarad Dúnadan";

 

 

 

Inne atrakcje konferencji: 14. Czytanie Rymów o Pierścieniach w esperanto; 15. ... po polsku; 16. Costume Extravaganza: Balrog; 17. Costume Extravaganza: Pippin.

 

Anna "Nifrodel" Adamczyk